Bartłomiej Achler

adwokat

Partner w kancelarii Drab - Grotowska Juszczyńska Achler, gdzie kieruje działem procesowym oraz działem prawa medycznego. Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z prawami pacjenta i dochodzeniem roszczeń z tytułu błędów medycznych.
[Więcej >>>]

Potrzebuję pomocy

wojewódzka komisja ds zdarzeń medycznychMój stosunek do wojewódzkich komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych jest raczej krytyczny. Uważam, że, pomimo słusznych skądinąd założeń, instytucje te nie spełniają właściwie swojej roli. Postępowania, wbrew założeniem, bynajmniej nie trwają krótko, a efekt rzadko jest dla pacjenta na tyle korzystny, by nie trzeba było korzystać następnie ze ścieżki sądowej. Jedyna istotna przewaga komisji nad sądami powszechnymi sprowadza się w gruncie rzeczy do tego, że postępowania przed wojewódzką komisją do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych są względnie tanie, a co za tym idzie – dla pacjenta ewentualne niepowodzenie nie wiąże się z dużym ryzykiem finansowym. Ale ja dzisiaj nie o tym…

Po co komisji świadek?

W ubiegłym tygodniu miało miejsce posiedzenie w prowadzonej przeze mnie sprawie przed jedną z wojewódzkich komisji do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych. Postępowanie toczy się od ponad roku. Przesłuchano wszystkich świadków, postępowanie dowodowe zostało praktycznie zakończone. I oto, na poprzednim posiedzeniu komisja, wbrew stanowisku stron, postanawia (z urzędu) wezwać i przesłuchać jeszcze jednego świadka. Strony oponują, gdyż świadek jest dla sprawy całkowicie nieprzydatny. Komisja upiera się jednak przy swoim i wzywa świadka na kolejny termin.

Nadchodzi termin przesłuchania. Świadek, po przebyciu kilkudziesięciu kilometrów z miejsca zamieszkania, karnie stawia się przed komisją. Strony oczywiście nie mają pytań do świadka. A komisja? Otóż komisja… też nie. Pomimo, iż przesłuchanie tego świadka komisja uznała wcześniej za absolutnie niezbędne i w tym jedynie celu odroczyła posiedzenie, to ostatecznie nie zadała mu żadnego pytania…

Budowanie zaufania do organów publicznych

I tu w zasadzie wpis powinien się zakończyć, bo trudno jest to sensownie skomentować. Można natomiast zapytać, czy naprawdę konieczne było ignorowanie stanowiska stron, odraczanie posiedzenia i wydłużanie postępowania o kolejnych kilka miesięcy, by wezwać „świadka”, któremu nie zadano żadnego pytania? Ja rozumiem, że, aby prowadzić przesłuchanie trzeba wiedzieć, o co pytać. Rozumiem, że wymaga to choćby minimalnego wysiłku – zaznajomienia się z aktami i zgromadzonymi dowodami. Jeżeli jednak komisji na ten „wysiłek” nie stać, to może nie warto ściągać świadka z drugiego krańca województwa po to jedynie, by sobie członków komisji obejrzał? O pełnomocnikach stron już nie wspomnę. Szacunek do uczestników postępowania to jednak nadal towar deficytowy.

Jeżeli tak ma wyglądać budowanie zaufania do organów państwowych i realizacja celów, jakie przyświecały ustawodawcy wprowadzającemu instytucję wojewódzkich komisji do polskiego systemu prawnego, to chyba nie tędy droga…

Odszkodowanie za błąd medycznySwego czasu prowadziłem sprawę o błąd medyczny przeciwko jednej z wielkopolskich, niepublicznych klinik stomatologicznych. Poszkodowaną była pacjentka, która zarzucała klinice wadliwe przeprowadzenie leczenia kanałowego zębów oraz zabiegów protetycznych. Dość powiedzieć, że skutkiem „leczenia” było umartwienie trzynastu zębów pacjentki. Klientka dochodziła w sprawie zadośćuczynienia, ustalenia odpowiedzialności kliniki na przyszłość oraz odszkodowania z tytułu błędu medycznego.

I właśnie o odszkodowaniu z tytułu błędu lekarskiego dzisiaj dwa słowa. Jak pamiętasz podstawowym roszczeniem w sprawach dotyczących naruszenia praw pacjenta oraz błędów lekarskich jest roszczenie o zadośćuczynienie. Często jednak, obok zadośćuczynienia, pojawia się roszczenie o odszkodowanie. Czym odszkodowanie różni się od zadośćuczynienia i jak skutecznie go dochodzić?

Odszkodowanie a zadośćuczynienie

Podstawową różnicą pomiędzy zadośćuczynieniem za odszkodowaniem jest, że to pierwsze przysługuje za krzywdę – czyli szkodę niemajątkową, której generalnie nie da się wyrazić w pieniądzu. z kolei odszkodowanie służy naprawieniu szkody majątkowej. Pomimo braku ustawowej definicji szkody w polskim prawie, powszechnie przyjmuje się, że

Szkodą jest każdy uszczerbek majątkowy, którego doznaje poszkodowany. Szkoda może obejmować stratę rzeczywistą, czyli konkretny uszczerbek majątkowy oraz utratę korzyści, jaką poszkodowany mógłby osiągnąć gdyby szkody mu nie wyrządzono.

Wysokość odszkodowania zawsze powinna ściśle odpowiadać wysokości szkody. Stąd też do wyliczenia odszkodowania za błąd medyczny należy podejść rzetelnie jeszcze przed wszczęciem procesu, a nie jest to zadanie proste.

Co składa się na szkodę wynikającą z błędu medycznego?

Zgodnie z treścią art. 444 § 1 Kodeksu cywilnego, w razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty. Na żądanie poszkodowanego zobowiązany do naprawienia szkody powinien wyłożyć z góry sumę potrzebną na koszty leczenia, a jeżeli poszkodowany stał się inwalidą, także sumę potrzebną na koszty przygotowania do innego zawodu.

W praktyce oznacza to, ze odszkodowanie za błąd medyczny obejmuje wszelkie wydatki pozostające w związku z uszkodzeniem ciała lub rozstrojem zdrowia, jeżeli są konieczne i celowe. Przykładowo można wymienić koszty leczenia (pobytu w szpitalu, konsultacji u wybitnych specjalistów, dodatkowej pomocy pielęgniarskiej, koszty lekarstw itp.), specjalnego odżywiania się, nabycia protez, zakupu koniecznego sprzętu (okularów, aparatu słuchowego, wózka inwalidzkiego itp.) wydatki związane z przewozem chorego do szpitala i na zabiegi z przejazdami osób bliskich w celu odwiedzin chorego w szpitalu, z koniecznością opieki i pielęgnacji, koszty zabiegów rehabilitacyjnych, przygotowania do innego zawodu (np. opłaty za kursy, szkolenia, koszty podręczników i innych pomocy, dojazdów itp.).

Wymienione powyżej wydatki składają się na tzw. szkodę rzeczywistą. Obowiązek naprawienia szkody obejmuje jednak również tzw. utracone korzyści, które obejmuje wszelkie korzyści, jakie poszkodowany uzyskałby, gdyby nie błędne leczenie. Najczęściej w tej kategorii zawierają się utracone zarobki, czy też utrata zysków z prowadzonej działalności zawodowej.

Związek przyczynowy pomiędzy zdarzeniem a szkodą

Bardzo ważnym elementem żądania odszkodowania z jakiegokolwiek tytułu, a odszkodowania z tytułu błędu medycznego w szczególności, jest konieczność wykazania tzw. związku przyczynowego. Chodzi mianowicie o to, że musisz w procesie wykazać, że szkoda jest wynikiem błędu lekarskiego oraz, że, gdyby leczenie było prawidłowe, szkoda nie wystąpiłaby.

„W tzw. procesach lekarskich nie jest wymagane jednoznaczne ustalenie, że gdyby podjęto zgodne ze wskazaniami wiedzy medycznej i dostępnymi metodami działanie, to szkoda nie wystąpiłaby. W odniesieniu do przesłanki związku przyczynowego wystarczające może być dowiedzenie, że nakazane działanie znacznie zmniejszyłoby prawdopodobieństwo wystąpienia szkody.” (wyrok SA w Łodzi z 23.04.2018 r., I ACa 1074/17)

Co więcej –  będziesz musiał wykazać również winę lekarza lub podmiotu leczniczego (tzw. wina anonimowa). Kwestia winy to, generalnie, „temat – rzeka”, więc pozwól, że dziś go pominę.

Przygotuj się do procesu

Wróćmy na chwilę do sprawy, o której wspomniałem na wstępie. Pacjentka domagała się w procesie odszkodowania za koszty dodatkowego leczenia w innych gabinetach stomatologicznych, koszty przejazdów, koszt zakupu lekarstw. Ponadto żądała zasądzenia odszkodowania za utracone korzyści, które polegały na zmniejszeniu dochodów z wynagrodzenia za pracę, utracie zysków z działalności gospodarczej, oraz niepowodzenie planów inwestycyjnych, które zostałyby pomyślnie sfinalizowane, gdyby nie wyrządzona jej szkoda.

Sąd, rozpoznając sprawę, uznał wszystkie powyższe roszczenia za uzasadnione. Analizując treść złożonych wraz z pozwem dokumentów oraz zgłoszonych przez powódkę świadków, sąd nie miał wątpliwości, że roszczenia pacjentki zostały odpowiednio udowodnione i uznał je za zasadne zasądzając na rzecz powódki niemal całą żądaną kwotę odszkodowania.

Piszę o tej sprawie dlatego, że, prawdę mówiąc, był to jeden z prostszych procesów o odszkodowanie. Co o tym przesądziło? Głównie to, że Klientka była do niego doskonale przygotowana i bardzo dobrze współpracowała z kancelarią dostarczając wszystkie niezbędne dokumenty oraz inne dowody, a także konsekwentnie realizując przyjętą strategię procesową.

Pamiętaj więc – rzetelne przygotowanie procesu to już połowa sukcesu 😉

prawo do pobytu z dzieckiem w szpitaluW piątek 13 lipca br. Minister Zdrowia przekazał do konsultacji publicznych projekt nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Zmiana to ma zagwarantować rodzicom i opiekunom pacjentów małoletnich oraz posiadającym formalne orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności prawo do bezpłatnego pobytu w szpitalu i opieki nad podopiecznym.

W uzasadnieniu projektu podkreśla się, że

„dziecko ma prawo do tego, aby cały czas przebywali razem z nim w szpitalu rodzice albo opiekunowie. W związku z powyższym rodzicom należy stwarzać możliwie dogodne warunki pobytu w szpitalu razem z dzieckiem, zachęcać i ułatwiać im realizację tego prawa. Tymczasem pobieranie przez szpitale opłat od rodziców, ogranicza wielu z nich możliwość korzystania z tego prawa. Obecność osób bliskich jest korzystna dla dziecka, przyspiesza proces leczenia, łagodzi stres i wzmacnia poczucie bezpieczeństwa”.

Analogiczna sytuacja dotyczy również opiekunów pacjentów ze znacznym stopniem niepełnosprawności.

Prawo do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej

Jednym z ustawowo gwarantowanych praw pacjenta jest prawo do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej. w aktualnym stanie prawnym jest to opieka, która nie polega na udzielaniu świadczeń zdrowotnych. Pojęcie to obejmuje również opiekę sprawowaną nad pacjentką w warunkach ciąży, porodu i połogu. Jest to uprawnienie realizowane najczęściej przez osoby najbliższe i polega na sprawowaniu opieki nad pacjentem w trakcie jego hospitalizacji.

Zgodnie z aktualnym brzmieniem art. 35 ustawy o prawach pacjenta, pacjent ponosi koszty dodatkowej opieki pielęgnacyjnej. Co prawda ustawa zastrzega, że dotyczy to tylko kosztów „rzeczywiście poniesionych” przez podmiot leczniczy, to w praktyce szpitale często domagają się od pacjentów dodatkowych kosztów z tytułu opieki przez członka rodziny.

Co proponuje Minister Zdrowia?

Zmiana ustawy polega na tym, że za dodatkową opiekę pielęgnacyjną zostaje uznana również opieka  nad pacjentem małoletnim lub posiadającym orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności, w tym również prawo do pobytu wraz z pacjentem jego przedstawiciela ustawowego (np. rodzica) lub opiekuna faktycznego.

Co więcej, w odniesieniu do prawa pobytu wraz z pacjentem zostaje wprowadzony wprost zakaz pobierania z tego tytułu dodatkowych opłat od pacjenta.

Projekt został skierowany do konsultacji publicznych, a w przypadku jego uchwalenia proponuje się wejście w życie w terminie 14 dni od dnia ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

O innych prawach pacjenta i ich dopuszczalnych ograniczeniach możesz przeczytać również tutaj oraz tutaj.

przedawnienieJakiś czas temu pisałem o zasadach przedawnienia roszczeń z tytułu błędów medycznych. Tak się złożyło, że 9 lipca weszły w życie nowe regulacje dotyczące przedawnienia roszczeń. Nowe przepisy skracają ogólne terminy przedawnienia z dziesięciu do sześciu lat. Dodatkowo wprowadzone zostały szczególne zasady ustalania przedawnienia roszczeń przeciwko konsumentom, o których nie będę tutaj pisał, skupiając się wyłącznie na tym, czy zmiany w przepisach dotyczą również roszczeń z tytułu błędów medycznych?

Jak pamiętasz, roszczenia z czynów niedozwolonych, w tym również z tytułu tzw. błędów medycznych przedawniają się z upływem okresu trzech lat od momentu, w którym dowiedziałeś się o szkodzie oraz osobie obowiązanej do jej naprawienia, lecz nie później niż z upływem dziesięciu lat od zdarzenia. Kluczowy zatem jest moment powzięcia przez Ciebie wiedzy o wadliwym leczeniu (np. diagnozie, terapii, czy zakażeniu).  Od tego dnia należy liczyć początek biegu przedawnienia.

Jak było do 8 lipca 2018 r.?

Dotychczas było więc tak, że, jeżeli informację o np. błędnej diagnozie powziąłeś 1 sierpnia 2015 r., termin przedawnienia zaczął biec z dniem 2 sierpnia 2015 r., a roszczenia z tego tytułu uległyby przedawnieniu z dniem 2 sierpnia 2018 r.

Jak jest od 9 lipca 2018 r. ?

Nowelizacja, co do zasady, nie zmienia terminu przedawnienia roszczeń z tytułu czynów niedozwolonych. Nadal mamy 3 lata od momentu dowiedzenia się o szkodzie, nie dłużej jednak niż 10 lat od zdarzenia. Zgodnie jednak z nowym brzmieniem art. 118 Kodeksu cywilnego, koniec terminu przedawnienia przypada na ostatni dzień roku kalendarzowego, chyba, że termin przedawnienia jest krótszy niż dwa lata. W podanym wyżej przykładzie termin trzech lat od daty dowiedzenia się o błędnej diagnozie ulegnie wydłużeniu do końca roku kalendarzowego. Tym samym roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej tym błędem medycznym ulegnie przedawnieniu z dniem 31 grudnia 2018 r.

Jak widzisz, nowe przepisy w praktyce wydłużają terminy przedawnienia roszczeń z tytułu błędów medycznych. Niekiedy o kilka dni, czasem o kilka miesięcy, a może się zdarzyć, że pacjent zyska niemal rok na dochodzenie swoich roszczeń. Z taką sytuacją mielibyśmy do czynienia, gdyby termin przedawnienia rozpoczął bieg np. w styczniu. O wszystkim zatem nadal decyduje rozpoczęcie biegu terminu przedawnienia.

Nowe przepisy stosujemy również do roszczeń powstałych przed dniem 9 lipca 2018 r.

zabezpieczenie roszczenia„Dlaczego to musi tyle trwać?” – słyszę często, gdy przed rozpoczęciem sprawy rozmawiam z klientami o przewidywanym czasie trwania procesu. Niestety, zazwyczaj musi. Pamiętaj, że procesy medyczne należą do najbardziej skomplikowanych i zazwyczaj wiążą się z koniecznością przesłuchania wielu świadków, powołania biegłych (rzadko kończy się na jednej opinii) itp. Do tego dochodzą kwestie proceduralne. Wszystko to powoduje, że na prawomocne orzeczenie zazwyczaj trzeba czekać nawet kilka lat.

Na czym polega zabezpieczenie roszczenia w sprawie o błąd medyczny?

Długie oczekiwanie na zakończenie postępowania sądowego niejednokrotnie komplikuje życie pacjenta i jego rodziny. Trzeba przecież ponosić koszty leczenia, opieki osób trzecich, czy rehabilitacji. Skąd na to wziąć pieniądze? Z pomocą przychodzi Kodeks postępowania cywilnego i uregulowana w nim instytucja zabezpieczenia roszczenia.

Zabezpieczenia roszczenia można żądać w każdej sprawie cywilnej. Na czym jednak polega zabezpieczenie w sprawie medycznej? Najprościej rzecz ujmując – polega to na zobowiązaniu pozwanego szpitala do zapłaty na rzecz pacjenta określonej kwoty pieniężnej jeszcze przed ostatecznym rozpoznaniem sprawy. Kwota ta może być płatna jednorazowo lub okresowo np. co miesiąc.

W przypadku, gdy sąd udzieli zabezpieczenia, pozwany jest zobowiązany do zapłaty orzeczonej przez sąd kwoty, niezależnie od tego, że proces tak naprawdę dopiero się rozpoczyna. Poszkodowany pacjent uzyskuje tym samym możliwość finansowania leczenia na cały czas trwania procesu. Co więcej, przepisy pozwalają na zmianę wysokości i sposobu zabezpieczenia. Jeżeli więc proces będzie się przedłużał, a potrzeby związane z leczeniem lub rehabilitacją będą rosły, możesz wystąpić o zmianę zabezpieczenia.

Jak uzyskać zabezpieczenie w sprawie o błąd medyczny?

Przede wszystkim trzeba złożyć wniosek. Co istotne, o zabezpieczenie roszczenia można wystąpić albo w pozwie, albo jeszcze przed wniesieniem pozwu. W sprawach medycznych zastosowanie ma pewne istotne ułatwienie w uzyskaniu zabezpieczenia, a mianowicie – brak obowiązku wykazania tzw. interesu prawnego. To oczywiście nie oznacza, że zabezpieczenie uzyskasz „na ładne oczy”. Trzeba się nieco bardziej postarać. Musisz mianowicie uprawdopodobnić istnienie roszczenia.

roszczenie jest uprawdopodobnione, jeżeli prima facie istnieje znaczna szansa na jego istnienie (…) istotą postępowania zabezpieczającego, jako postępowania incydentalnego, nie jest uznanie dochodzonego roszczenia za udowodnione, ale jedynie za uprawdopodobnione, czemu służy dokonywana przez sąd jedynie pobieżna analiza dostarczonego przez wnioskodawcę materiału dowodowego.( SA w Szczecinie, postanowienie z dnia 27.04.2006 r., I ACz 468/06)

Uprawdopodobnienie roszczenia oznacza, że nie musisz go udowadniać. Wystarczy, że przekonasz sąd, że Twoje roszczenie jest wiarygodne. Przykładowo – jeżeli dochodzisz roszczeń z tytułu zakażenia szpitalnego, wystarczające zazwyczaj będzie wykazanie, że przed hospitalizacją nie byłeś zakażony, a po wyjściu ze szpitala już tak. Dodatkowo powinieneś przekonać sąd, że leczenie  wymaga określonych nakładów finansowych, najlepiej przedstawiając stosowne rachunki, faktury, paragony etc. To często wystarcza, żeby uzyskać zabezpieczenie.

„Uprawdopodobnienie roszczenia może nastąpić w każdy możliwy sposób, ma ono dać sądowi słuszną podstawę do przypuszczenia o istnieniu roszczenia, na podstawie kryterium wiarygodności roszczenia.” (Sąd Apelacyjny we Wrocławiu, postanowienie z 24.02.2014 r., sygn. I ACz 282/14)

O zabezpieczeniu sąd rozstrzyga na rozprawie. Możesz więc w toku przesłuchania rozszerzyć i wzmocnić argumentację przedstawioną we wniosku. Pamiętaj jednak, że druga strona również w tej rozprawie uczestniczy, w związku z czym zawsze warto mieć u swego boku wsparcie profesjonalnego pełnomocnika – adwokata lub radcy prawnego. Postanowienie o zabezpieczeniu najczęściej sąd wydaje bezpośrednio po przeprowadzeniu rozprawy.

Jeżeli szpital nie będzie realizował dobrowolnie postanowienia o zabezpieczeniu, może ono zostać wyegzekwowane przez komornika.

Jak widzisz, zabezpieczenie roszczenia jest instytucją bardzo przydatną. Zwłaszcza z perspektywy pacjenta, który stoi w obliczu ponoszenia bieżących kosztów leczenia, opieki czy rehabilitacji i nieszczególnie uśmiecha mu się perspektywa kilkuletniego oczekiwania na prawomocny wyrok i jeszcze dłuższego na pieniądze. Dobrze sporządzony wniosek i rzetelnie przeprowadzone postępowanie zabezpieczające stwarzają możliwość pozyskania finansowania bieżących potrzeb związanych z leczeniem, co może okazać się kluczowe w perspektywie szybkiego powrotu do zdrowia.