Bartłomiej Achler

adwokat

Partner w kancelarii Drab - Grotowska Juszczyńska Achler, gdzie kieruje działem procesowym oraz działem prawa medycznego. Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z prawami pacjenta i dochodzeniem roszczeń z tytułu błędów medycznych.
[Więcej >>>]

Potrzebuję pomocy

Coś drgnęło.zgoda sądu opiekuńczego na zawarcie ugody

Trudno jednoznacznie wskazać, z czego to wynika, ale w ostatnim czasie zauważalna jest większa, niż dotychczas, gotowość podmiotów leczniczych do zawierania ugód w sprawach o błędy medyczne. Nie potrafię ocenić, czy jest to stała tendencja, czy też jedynie chwilowy „błąd w systemie”. Niewątpliwie jednak coś jest na rzeczy, skoro w ciągu ostatnich kilku miesięcy sam zawarłem w imieniu swoich klientów więcej ugód, niż przez wszystkie poprzednie lata, od kiedy zajmuję się procesami medycznymi.

Żeby była jasność – to nie jest tak, że ugody w sprawach medycznych stały się czymś powszechnym. Bez wątpienia jednak przestały być mitycznym tworem, o którym każdy coś tam słyszał, ale którego na własne oczy nikt nie widział.

W przypadku pacjentów dorosłych sam proces zawierania ugody jest względnie nieskomplikowany. W sprawach medycznych często jednak pokrzywdzonymi pacjentami są dzieci. Wówczas zawarcie ugody już takie proste nie jest.

Czym jest ugoda?

Ugoda nie jest niczym innym, jak umową. W sprawach o błędy medyczne jest to umowa zawierana, najczęściej, przez pokrzywdzonego pacjenta (lub jego bliskich) z podmiotem leczniczym lub ubezpieczycielem. Można ją zawrzeć w postępowaniu sądowym, przed mediatorem, jak również poprzez bezpośrednie „dogadanie się” z drugą stroną bez angażowania sądu.

Istotą ugody są wzajemne ustępstwa. Jeżeli więc jesteś pacjentem, najczęściej rezygnujesz z jakiejś części swych roszczeń. Przykładowo, zgadzasz się na mniejszą kwotę zadośćuczynienia, niższą rentę, zrzekasz się części odsetek itp.

Z drugiej strony podmiot leczniczy (lub ubezpieczyciel), uznaje Twoje roszczenia za zasadne w jakimś zakresie. W związku z tym zgadza się wypłacić Ci ustaloną kwotę na warunkach określonych w ugodzie.

Oczywiście wpisujecie do ugody szereg dodatkowych warunków, które mają jak najlepiej zabezpieczyć wykonanie ugody przez każdą ze Stron.  Niemniej to właśnie wzajemne ustępstwa stanowią fundament ugody. I to z nimi związany jest pewien dodatkowy wymóg, który musi zostać spełniony, gdy ugoda jest zawierana w imieniu pacjenta małoletniego.

Zgoda sądu opiekuńczego na zawarcie ugody

Do osiągnięcia pełnoletności dziecko jest reprezentowane, co do zasady, przez rodziców. Zgodnie z prawem rodzice mogą podejmować decyzje dotyczące majątku dziecka w granicach tzw. zwykłego zarządu. Nie potrzebują do tego dodatkowych upoważnień lub zgód.

Jednak już do dokonania czynności przekraczających zakres zwykłego zarządu przepisy wymagają zgody sądu opiekuńczego. Taką zaś czynnością jest zawarcie ugody w sprawach dotyczących odszkodowań na rzecz małoletniego dziecka. Tym samym, do jej ważności będziesz potrzebować zgody sądu opiekuńczego.

Czynności dyspozycyjne podejmowane przez rodziców w imieniu małoletniego dziecka, takie jak zawarcie ugody, o ile nie mają charakteru wyłącznie przysparzającego, a zatem mogą zagrażać majątkowym interesom dziecka, należą do kategorii czynności przekraczających zakres zwykłego zarządu w rozumieniu art. 103 § 3 k.r.o. (wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 20.05.2015 r., I ACa 26/15)

Przyjmijmy, że zawierasz ugodę w imieniu dziecka. Uzgodniłeś z ubezpieczycielem kwotę zadośćuczynienia i renty.  Równocześnie jednak zrzekasz się części roszczeń, lub przyjmujesz (w imieniu dziecka) dodatkowe zobowiązania. W takiej sytuacji ugoda będzie zawsze czynnością przekraczającą zakres zwykłego zarządu. Zgoda sądu opiekuńczego będzie zatem koniecznym warunkiem ważności takiej ugody.

Czynność prawna dokonana przez przedstawiciela ustawowego, w sprawach przekraczających zwykły zarząd, bez zezwolenia sądu opiekuńczego jest nieważna. (wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 24.04.2014 r., I ACa 425/14)

Czy można zawrzeć ugodę w imieniu dziecka bez zgody sądu opiekuńczego?

Teoretycznie tak. W praktyce trudno sobie taką sytuację wyobrazić.

O zgodę sądu opiekuńczego nie musisz się martwić w zasadzie wyłącznie w sytuacji, gdy druga strona zgadza się w ugodzie na zaspokojenie Twoich (a w zasadzie dziecka) żądań w całości. Jeżeli nie zrzekasz się roszczeń, ani ich nie ograniczasz. Jeżeli ugoda sprowadza się wyłącznie do tego, że dziecko zyskuje, a do niczego się nie zobowiązuje i  z niczego nie rezygnuje. Tego rodzaju ugód niemal się nie spotyka. Inna sprawa, czy w ogóle można mówić tu o ugodzie, skoro jedna ze stron uzyskuje wszystko, co chciała 😉

Zgody nie będziesz raczej potrzebować również w przypadku, gdy kwota roszczeń jest nieznaczna. Jeżeli spór dotyczy zadośćuczynienia w kwocie kilkuset złotych, to o zgodę na polubowne zakończenie sprawy prosić sądu nie musisz.

W każdym jednak przypadku, gdy masz wątpliwości, staraj się o uzyskanie zgody sądu opiekuńczego. Przecież ostatnim, czego byś chciał, byłaby nieważność zawartej  ugody.

Kiedy płód staje się człowiekiem?

Bartlomiej Achler05 listopada 2018Komentarze (0)

Sąd NajwyższySpokojnie. To nie jest wpis o aborcji i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

Rzecz będzie o dość leciwej już, bo pochodzącej z 2006 roku, uchwale Sądu Najwyższego. Uchwale, która została dość powszechnie przyjęta w orzecznictwie sądów karnych w postępowaniach dotyczących błędów przy porodzie. Z jej znaczenia warto zdawać sobie sprawę, niezależnie od roli procesowej, w jakiej przyjdzie Ci wystąpić. Wywarła ona  istotny wpływ na praktykę sądów karnych w sprawach dotyczących błędów okołoporodowych.

Oskarżenie za błąd przy porodzie

Jednymi z najczęstszych spraw, z jakimi spotykam się w swojej praktyce zawodowej są postępowania dotyczące błędów medycznych przy porodzie. Wszczęcie przez prokuraturę postępowania przygotowawczego w sprawach błędów okołoporodowych jest w zasadzie regułą.

W sprawie, która doprowadziła do wydania przez Sąd Najwyższy uchwały, o której wspomniałem wcześniej, było tak:

Dwie położne zostały oskarżone o nieumyślne narażenie noworodka na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i utraty życia w ten sposób, że „podczas porodu z niedostateczną częstotliwością dokonywały osłuchiwania czynności serca płodu, co przyczyniło się do uniemożliwienia wykrycia zagrożenia niedotlenieniem i podjęcia interwencji położniczej”. Prokurator zakwalifikował zarzucany położnym czyn z art. 160 § 2 w zw. z art. 160 § 3 Kodeksu karnego.

Jedno należy w tym miejscu wyjaśnić. Musisz wiedzieć, ze przestępstwo z art. 160 § 2 Kodeksu karnego polega na narażeniu człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez osobę, na której ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo. Czyn ten zagrożony jest karą od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

Wracając do samej sprawy – Sąd pierwszej instancji uniewinnił obie oskarżone od zarzucanego im czynu stwierdzając, że przepis art. 160 Kodeksu karnego mów o „człowieku”, a zatem dotyczy wyłącznie dzieci już urodzonych. Sąd uznał, że dziecko staje się „człowiekiem” w rozumieniu prawa karnego dopiero z chwilą narodzin. Skoro zaś zarzut wobec położnych dotyczył działań podejmowanych przez nie w trakcie trwania porodu, ale jeszcze przed urodzeniem dziecka, to, zdaniem sądu, konieczne było ich uniewinnienie, gdyż rodzące się dziecko nie było jeszcze „człowiekiem” chronionym przez prawo karne.

Uchwała Sądu Najwyższego z 26 października 2006 r.

Apelację od wyroku złożył prokurator. Sąd drugiej instancji rozpoznając apelację uznał, że w sprawie powinien wypowiedzieć się Sąd Najwyższy. Skierował więc do Sądu Najwyższego pytanie prawne. Jego rezultatem była następująca uchwała:

Przedmiotem ochrony przewidzianej w art. 160 k.k. jest życie i zdrowie człowieka od rozpoczęcia porodu (wystąpienia skurczów macicy, dających postęp porodu), a w wypadku operacyjnego zabiegu cesarskiego cięcia kończącego ciążę – od podjęcia czynności zmierzających do przeprowadzenia tego zabiegu. (Uchwała SN z 26.10.2006 r., I KZP 18/06).

Stanowisko przedstawione w ww. uchwale powszechnie przyjęło się w orzecznictwie sądowym. Sam Sąd Najwyższy w postanowieniu z 30 października 2008 r. nie tylko podtrzymał stanowisko zawarte w cytowanej uchwale, ale i doprecyzował ocenę dotyczącą porodów rozwiązywanych cięciem cesarskim stwierdzając, że

Pełna prawnokarna ochrona zdrowia i życia przysługuje dziecku nienarodzonemu od:

a) rozpoczęcia porodu (naturalnego),

b) w wypadku operacyjnego zabiegu cięcia cesarskiego kończącego ciążę na żądanie kobiety ciężarnej – od podjęcia pierwszej czynności medycznej bezpośrednio zmierzającej do przeprowadzenia takiego zabiegu,

c) w wypadku konieczności medycznej przeprowadzenia zabiegu cięcia cesarskiego lub innego alternatywnego zakończenia ciąży – od zaistnienia medycznych przesłanek takiej konieczności. (I KZP 13/08)

Co z tego wynika?

Po pierwsze – wszystkie czynności personelu medycznego podejmowane od chwili rozpoczęcia porodu, lub zaistnienia wskazań do cięcia cesarskiego, podlegają ocenie pod kątem odpowiedzialności z art. 160 Kodeksu karnego.

Po drugie – kluczowe w postępowaniu karnym prowadzonym z art. 160 Kodeksu karnego staje się ustalenie momentu rozpoczęcia porodu lub istnienia wskazań medycznych do zakończenia porodu cięciem cesarskim. Od tego bowiem zależy, czy w ogóle można rozważać postawienie zarzutów członkom personelu medycznego.

Po trzecie wreszcie – w przypadku, gdy w postępowaniu karnym, po wyczerpaniu wszystkich możliwości dowodowych, nie uda się ustalić momentu rozpoczęcia porodu lub momentu, gdy zaistniały wskazania do wykonania cięcia cesarskiego, sąd powinien wydać wyrok uniewinniający opierając się na zasadzie domniemania niewinności.

Jak widzisz, o losach procesu karnego w sprawie o błąd przy porodzie mogą decydować niuanse, a „oczywiste oczywistości”  nie istnieją.

odstąpienie od leczeniaPanie Mecenasie – pyta w mailu Czytelniczka – czy szpital może odstąpić od leczenia mojego syna? Dostałam pismo,  w którym poinformowali mnie, że nie będą już kontynuowali leczenia. Czy mają do tego prawo?

Zacznijmy od tego, że prawo do świadczeń zdrowotnych jest jednym z fundamentalnych praw pacjenta. Ściśle związany z nim jest ciążący na lekarzu obowiązek udzielenia opieki lekarskiej. Trzeba jednak pamiętać, że obowiązek ten nie ma charakteru bezwzględnego i podlega ograniczeniom. Nie w każdym bowiem przypadku lekarz musi podjąć i kontynuować leczenie.

Obowiązek udzielenia pomocy lekarskiej

Zgodnie z ustawą o zawodach lekarza i lekarza dentysty, lekarz ma obowiązek udzielać pomocy lekarskiej w następujących przypadkach:

  • gdy zwłoka w jej udzieleniu mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia;
  • gdy zwłoka w jej udzieleniu mogłaby spowodować niebezpieczeństwo ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia;
  • w innych przypadkach niecierpiących zwłoki.

Również ustawa o działalności leczniczej stanowi, że podmiot leczniczy nie może odmówić świadczenia leczniczego osobie, która potrzebuje natychmiastowego udzielenia takiego świadczenia ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia.

Co istotne, obowiązek udzielenia pomocy lekarskiej dotyczy wszystkich pacjentów, za zatem zarówno tych uprawnionych do leczenia „w ramach NFZ”, jak i tych nieubezpieczonych.

W przypadkach określonych w art. 15 ustawy z 2011 r. o działalności leczniczej oraz art. 30 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty świadczenia opieki zdrowotnej powinny być spełniane na rzecz każdej osoby, choćby nieuprawnionej do świadczeń finansowanych ze środków publicznych na gruncie ustawy z 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. (wyrok Sądu Najwyższego z 15.02.2018 r., IV CSK 75/17)

Jak widzisz, obowiązek podjęcia leczenia dotyczy ściśle wskazanych w przepisach przypadków.

Odstąpienie od leczenia

Jeżeli nie zachodzi żaden ze wskazanych wyżej przypadków, lekarz ma prawo nie podjąć leczenia lub odstąpić od jego kontynuowania. Innymi słowy, jeżeli nie ma niebezpieczeństwa utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia, względnie nie zachodzi żaden inny przypadek niecierpiący zwłoki, lekarz może w pełni legalnie odmówić leczenia. To uprawnienie jest jednak ograniczone pewnymi warunkami.

Po pierwsze, stwierdzenie, czy istnieje niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia, lub, czy nie zachodzi przypadek niecierpiący zwłoki, wymaga podjęcia co najmniej podstawowych czynności diagnostycznych (wywiad, analiza dokumentacji dostarczonej przez pacjenta, czy zbadanie pacjenta).

Po drugie, w przypadku odstąpienia od leczenia lekarz ma obowiązek uprzedzić o tym pacjenta (lub jego przedstawiciela ustawowego bądź opiekuna faktycznego) i wskazać realne możliwości podjęcia lub kontynuowania leczenia u innego lekarza lub w podmiocie leczniczym. Może to być szczególnie utrudnione w przypadku chorób rzadkich, których leczeniem zajmuje się niewiele ośrodków w kraju.

Po trzecie, w przypadku lekarzy wykonujących zawód w ramach stosunku pracy lub służby, odstąpienie od leczenia może nastąpić tylko, jeżeli istnieją ku temu poważne powody oraz dopiero po uzyskaniu zgody przełożonego, czyli np. ordynatora, kierownika kliniki etc.

Co na to Kodeks Etyki Lekarskiej?

W tak istotnej kwestii, jak odstąpienie od leczenia, nie można ignorować obowiązujących lekarza zasad etyki. Chodzi przede wszystkim o to, by prawo do odmowy podjęcia leczenia lub odstąpienia od leczenia nie było nadużywane.

I tak, zgodnie z art. 7 Kodeksu Etyki Lekarskiej, lekarz może nie podjąć się leczenia chorego lub od niego odstąpić w szczególnie uzasadnionych wypadkach, z wyjątkiem przypadków niecierpiących zwłoki. Lekarz, który nie podejmuje się leczenia albo od niego odstępuje, powinien wskazać choremu inną możliwość uzyskania pomocy lekarskiej.

Nawet zatem, gdy zostaną spełnione ustawowe warunki uprawniające lekarza do odstąpienia od leczenia, powinien on z tej możliwości korzystać wyłącznie w szczególnie uzasadnionych wypadkach. W przeciwnym razie naraża się na odpowiedzialność zawodową.

O jakich szczególnie uzasadnionych wypadkach mowa? Mogą to być zarówno przyczyny leżące po stronie lekarza (np. choroba lekarza, zmiana miejsca zamieszkania itp.), przyczyny, za które odpowiada pacjent (np. niestosowanie się do zaleceń, uchylanie się od kontaktu z lekarzem uniemożliwiające monitorowanie stanu zdrowia pacjenta itp.), jak i przyczyny o charakterze obiektywnym (np. zniszczenie lub utrata sprzętu służącego leczeniu lub diagnostyce). Katalog tych przyczyn jest nieograniczony i zawsze uzależniony od okoliczności konkretnego przypadku.

Jakkolwiek zatem lekarzowi przysługuje prawo do odmowy leczenia, to jednak nie w każdym przypadku może on z niego korzystać.

I nie zawsze powinien.

podatek od zadośćuczynieniaZdarzył się cud.

Po kolejnej z kilkunastu rozpraw w sprawie o błąd medyczny, podszedł do Ciebie pełnomocnik szpitala i zaproponował polubowne zakończenie sporu. Gdy już otrząsnąłeś się z szoku i zebrałeś szczękę z podłogi, przystąpiliście jak najszybciej do ustalania warunków ugody. Przecież nie możesz dopuścić, by druga strona się rozmyśliła…

W ciągu kilku dni ustaliliście wszystko, co dla Ciebie istotne – kwotę zadośćuczynienia i odszkodowania, wysokość renty i częstotliwość wypłaty, terminy płatności, skutki niewykonania ugody itd. Została już tylko ostatnia kwestia – kiedy i jak zawrzeć ugodę? Czy zrobić to przed sądem, czy też nie zwlekać i skorzystać z tzw. ugody pozasądowej? Nieistotny szczegół? Otóż niekoniecznie…

Podatek od odszkodowania i zadośćuczynienia

W trakcie wieloletnich batalii sądowych w sprawach o błędy medyczne, ostatnią rzeczą, o której myślą pokrzywdzeni i ich rodziny, są podatkowe konsekwencje ewentualnej wygranej. Oczekują sprawiedliwości, rekompensaty za doznane krzywdy i cierpienia. Nie w głowie im podatki. Jest to zresztą w pewnym sensie zrozumiałe. Wszak już Albert Einstein stwierdził, że

„rzeczą, którą najtrudniej w świecie zrozumieć, jest podatek dochodowy.”

I choć Einsteinowi nie było dane zapoznać się z polską ustawą o podatku dochodowym od osób fizycznych (uchwaloną w 1991 r.), to raczej wątpliwe, by jej lektura mogła wpłynąć na zmianę jego poglądów. Jeśli już, to raczej na ich utrwalenie…

Pozwól zatem, że wyjaśnię Ci, najprościej, jak potrafię, jak wyglądają podatkowe skutki sprawy o błąd medyczny i czy zapłacisz podatek od odszkodowania.

Podatku dochodowego nie zapłacisz od:

  • zadośćuczynienia otrzymanego na podstawie wyroku sądowego lub ugody sądowej;
  • odszkodowania otrzymanego na podstawie wyroku sądowego lub ugody sądowej, jednak tylko w zakresie tzw. szkody rzeczywistej;
  • renty z tytułu uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia (tzw. renta wyrównawcza);
  • odszkodowania lub zadośćuczynienia z tytułu zdarzenia medycznego, uzyskanego wskutek postępowania przed wojewódzką komisją ds. zdarzeń medycznych;
  • odszkodowania, zadośćuczynienia lub renty uzyskanych w drodze ugody zawartej przed mediatorem, zatwierdzonej przez sąd.

Podatek dochodowy zapłacisz od:

  • odszkodowania lub zadośćuczynienia uzyskanego w drodze umowy lub ugody pozasądowej;
  • odszkodowania uzyskanego w drodze wyroku sądowego lub ugody sądowej w części dotyczącej tzw. utraconych korzyści;
  • odsetek od uzyskanego odszkodowania, zadośćuczynienia lub renty.

Zwróć szczególną uwagę na tę ostatnią pozycję. Procesy sądowe są zazwyczaj długotrwałe, co powoduje, że w chwili wyrokowania odsetki stanowią już dość pokaźną sumę. Podlegają one opodatkowaniu na zasadach ogólnych.

Ugoda sądowa korzystniejsza podatkowo

Jak widzisz, od strony podatkowej, najkorzystniejszym jest uzyskanie zadośćuczynienia lub odszkodowania w drodze wyroku sądowego lub ugody sądowej (w tym również zawartej wskutek mediacji).

Bez wątpienia ugoda sądowa niesie ze sobą również dodatkowe korzyści. Po pierwsze – pozwala na szybsze zakończenie sprawy. Po wtóre – jest skuteczna z chwilą jej zawarcia. I wreszcie, redagując jej treść (oczywiście pod kontrolą sądu) możesz ją dodatkowo zoptymalizować  podatkowo.

Rzecz jasna, do tanga trzeba dwojga. Ugody to wciąż rzadkość w procesach o błędy medyczne. Jeżeli jednak kiedykolwiek staniesz przed dylematem: ugoda sądowa, czy pozasądowa, wybór wydaje się oczywisty.

Tajemnica lekarskaW procesach dotyczących błędów medycznych kluczowe znaczenie ma dokumentacja medyczna. To głównie na jej treści  opierają się biegli wydając swoje opinie. Jednak nie wszystkie istotne dla sprawy okoliczności da się wyczytać z dokumentacji. Stąd też niezwykle istotna rola tzw. osobowych źródeł dowodowych. Zeznania świadków oraz stron stanowią bardzo istotną część materiału dowodowego. Szczególne znaczenie zaś mają zeznania personelu medycznego, a ich rola jest tym większa, im większe braki w dokumentacji medycznej.

Co jednak z tajemnicą lekarską? Czy świadek będący lekarzem może swobodnie składać zeznania w postępowaniu, nie obawiając się zarzutu naruszenia tajemnicy zawodowej?

Co obejmuje tajemnica lekarska?

Zgodnie z ustawą o zawodach lekarza i lekarza dentysty tajemnicą lekarską objęte są wszelkie informacje związane z pacjentem, a uzyskane w związku z wykonywaniem zawodu. Jak widzisz, definicja ta jest bardzo szeroka, a staje się jeszcze szersza, gdy sięgniemy do Kodeksu Etyki Lekarskiej stanowiącego, że tajemnicą lekarską objęte są nie tylko wiadomości o pacjencie, ale również o jego otoczeniu, a więc nie tylko informacje ściśle medyczne dotyczące samego pacjenta.

Tajemnicą lekarską objęte są zarówno wyniki przeprowadzanych badań jak i również diagnoza postawiona na ich podstawie, historia choroby i uprzednie postępowanie terapeutyczne, metody i postępy w leczeniu, wcześniejsze lub współistniejące schorzenia, hospitalizacje, przyjmowane leki. Rozciąga się to również na wszelkie materiały związane z postawieniem diagnozy lub leczeniem, a więc na zaświadczenia, notatki, kartoteki. (wyrok WSA w Warszawie z 15.12.2017 r., II SA/Kr 1206/17)

Tego rodzaju informacje objęte są tajemnica lekarską niezależnie od tego, z jakiego źródła lekarz je pozyskał. Mogą to być zatem zarówno informacje otrzymane od samego pacjenta (np. w trakcie wywiadu), jak i uzyskane z dokumentacji medycznej lub innych członków personelu medycznego lub członków rodziny.

Zwróć uwagę, że tajemnica lekarska obejmuje wyłącznie informacje dotyczące pacjenta i jego otoczenia. Nie można zatem zasłonić się skutecznie tajemnicą lekarską, gdy pytania dotyczą np. organizacji pracy w szpitalu, przebiegu dyżuru, czy innych członków personelu medycznego.

Przepisy dotyczące tajemnicy lekarskiej są ściśle związane z prawem pacjenta do zachowania w tajemnicy informacji dotyczących swojej osoby. Ustawa o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta stanowi wprost, że

Osoby wykonujące zawód medyczny są obowiązane zachować w tajemnicy informacje związane z pacjentem, w szczególności ze stanem zdrowia pacjenta.

Mając to na uwadze, warto zadać sobie pytanie, na ile swobodnie może lekarz zeznawać przed sądem w postępowaniu dotyczącym pacjenta, w którego leczeniu uczestniczył?

Zwolnienie z tajemnicy lekarskiej w postępowaniu karnym

Zasadą w postępowaniu karnym jest, że każda osoba wezwana w charakterze świadka ma obowiązek złożenia zeznań. Od powyższej reguły kodeks postępowania karnego przewiduje jednak pewne odstępstwa.

Jednym z nich jest prawo do odmowy zeznań co do okoliczności objętych tajemnicą lekarską. Prawo to nie ma jednak charakteru bezwzględnego. Lekarz może zostać przesłuchany co do faktów objętych tajemnicą lekarską w przypadku, gdy:

  • jest to niezbędne dla dobra wymiaru sprawiedliwości oraz
  • okoliczności tych nie da się ustalić na podstawie innych dowodów.

Druga z powyższych przesłanek jest dość jasna. Czym jednak jest „dobro wymiaru sprawiedliwości”? Oddajmy głos Sądowi Apelacyjnemu w Katowicach:

„Pojęcie dobra wymiaru sprawiedliwości należy utożsamiać przede wszystkim z koniecznością ustalenia prawdy materialnej w toku postępowania karnego.” (wyrok SA w Katowicach z 28.06.2017 r., II AKz 397/17)

Jak widzisz, zwolnienie lekarza z tajemnicy lekarskiej powinno stanowić ostateczność. Jeżeli istotnych dla sprawy okoliczności nie da się ustalić w inny sposób i jest to niezbędne dla ustalenia prawdy obiektywnej w procesie, wówczas sąd (i tylko sąd) może wydać postanowienie o zwolnieniu z tajemnicy.

Co istotne – powyższa procedura ma zastosowanie wyłącznie w przypadku, gdy lekarz odmawia składania zeznań zasłaniając się tajemnicą lekarską. Jeżeli tego nie zrobi – jego zeznania będą pełnowartościowym środkiem dowodowym bez potrzeby zwalniania z tajemnicy zawodowej.

Nie tylko tajemnica lekarska – prawo do odmowy odpowiedzi na pytania

Nawet, jeżeli lekarz zostanie zwolniony z obowiązku zachowania tajemnicy zawodowej, nie musi to oznaczać, ze będzie musiał odpowiadać na każde zadane pytanie. W postępowaniach karnych medycznych szczególnego znaczenia nabiera bowiem prawo do odmowy udzielenia odpowiedzi na pytanie, jeżeli udzielenie odpowiedzi mogłoby narazić świadka na odpowiedzialność za przestępstwo.

Świadek nie ma bowiem obowiązku donoszenia na siebie samego. Żeby to ostatnie uprawnienie lepiej zrozumieć, wyobraź sobie, że na ławie oskarżonych zasiada np. ginekolog oskarżony o narażenie dziecka oraz matki na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężko uszczerbku na zdrowiu wskutek niewykonania na czas zabiegu cięcia cesarskiego. W sprawie jako świadek przesłuchiwany jest, powiedzmy, neonatolog, który np. wadliwie przeprowadził czynności resuscytacyjne.  W takiej sytuacji neonatolog ów nie ma obowiązku donoszenia na samego siebie i może uchylić się od odpowiedzi na pytania, jeżeli odpowiedź mogłaby spowodować wszczęcie przeciwko niemu postępowania karnego. Co istotne – w takiej sytuacji nie można całkowicie odmówić zeznań, a jedynie uchylić się od odpowiedzi na poszczególne, „trudne” pytania.

Zgoda pacjenta na ujawnienie tajemnicy lekarskiej

Oczywiście może się zdarzyć, że sam pacjent wyrazi zgodę na ujawnienie informacji objętych tajemnicą lekarską. W praktyce procesowej takie sytuacje nie należą do rzadkości. Takie ujawnienie najczęściej leży zresztą w interesie pacjenta. W takim przypadku lekarz jest zwolniony z obowiązku zachowania tajemnicy.

Lekarz jako świadek w postępowaniu cywilnym

Nieco inaczej wygląda sytuacja w postępowaniu cywilnym. Chociaż również i w tym przypadku regułą jest obowiązek stawienia się w sądzie i złożenia zeznań. Niemniej, jeżeli zeznanie miałoby być połączone z pogwałceniem „istotnej tajemnicy zawodowej” świadek może odmówić odpowiedzi na zadane mu pytanie.

W praktyce spraw medycznych oznacza to, że lekarz nie może całkowicie odmówić zeznań. Może natomiast odmówić odpowiedzi na konkretne pytanie, jeżeli odpowiedź wiązałaby się z naruszeniem tajemnicy lekarskiej.

Również zeznając w sprawie cywilnej lekarz może odmówić udzielenia odpowiedzi na pytanie, jeżeli zeznanie mogłoby narazić go na odpowiedzialność karną.

Inaczej, niż w procedurze karnej, w postępowaniu cywilnym sąd nie ma możliwości zwolnienia lekarza z obowiązku zachowania tajemnicy zawodowej. To do lekarza zatem należy każdorazowo decyzja, czy udzieli odpowiedzi na zadane mu pytanie. Co więcej, nawet jeżeli w toku przesłuchania lekarz ujawni okoliczności objęte tajemnicą lekarską, takie zeznania będą pełnowartościowe i sąd będzie musiał wziąć je pod uwagę i ocenić, tak, jak wszystkie pozostałe dowody.

Zupełnie inną kwestią jest natomiast odpowiedzialność, karna, cywilna, czy dyscyplinarna lekarza za takie ujawnienie….

Tajemnica lekarska w postępowaniu przed wojewódzką komisją do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych

W przypadku postępowań dotyczących zdarzeń medycznych. Ustawa stanowi bowiem wprost, że ciążący na osobach wykonujących zawód medyczny obowiązek zachowania w tajemnicy wszelkich informacji o pacjencie i jego stanie zdrowia, nie dotyczy postępowań przed wojewódzką komisją do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych.

W sprawie przed wojewódzką komisją personel medyczny może składać zeznania całkowicie swobodnie, nie zasłaniając się tajemnicą zawodową.

Różne procedury, różne zasady

Jak widzisz, kwestia ujawnienia informacji objętych tajemnicą lekarską jest różnie uregulowana w odniesieniu do poszczególnych postępowań. Temat nie jest tak prosty i jednoznaczny, jak mógłby się wydawać. A zwróć uwagę, że nie wspomniałem o przypadkach, gdy lekarz jest oskarżonym w sprawie karnej, stroną procesu cywilnego, czy obwinionym w postępowaniu dyscyplinarnym…

To zdecydowanie temat przekraczający ramy jednego artykułu.