fbpx

Bartłomiej Achler

adwokat

Partner w kancelarii Drab - Grotowska Juszczyńska Achler, gdzie kieruje działem procesowym oraz działem prawa medycznego. Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z prawami pacjenta i dochodzeniem roszczeń z tytułu błędów medycznych.
[Więcej >>>]

Potrzebujesz pomocy?

pozew w imieniu dzieckaDzień dziecka już za nami. Nie wszyscy milusińscy mogli się nim jednak cieszyć w równym stopniu. Wśród ofiar błędów medycznych dzieci stanowią, niestety, liczną grupę. Zdecydowanie zbyt liczną. Ich rodzice często trafiają do mnie prosząc o pomoc. Dziś chciałbym zwrócić Twoją uwagę na trzy rzeczy, o których powinieneś pamiętać jeżeli zamierzasz wnieść pozew w imieniu dziecka.

Stroną procesu jest dziecko

Przede wszystkim pamiętaj, że stroną postępowania sądowego jest dziecko. Jako rodzic, dokonujesz co prawda wszystkich czynności związanych ze sprawą, jednak czynisz to w imieniu dziecka, a nie własnym. Jeżeli zatem kierujesz do szpitala wezwanie do zapłaty – wzywającym jest Twoje dziecko. Jeżeli składasz pozew o zadośćuczynienie i odszkodowanie – powodem jest Twoje dziecko.

Rzecz jasna, jako przedstawiciel ustawowy dziecka, podpisujesz wszystkie dokumenty – wezwania do zapłaty, pozew, pisma procesowe itd. Zawsze jednak czynisz to w imieniu dziecka. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy zeznajesz jako świadek – wówczas działasz wyłącznie we własnym imieniu.

Oczywiście w pewnych sytuacjach Tobie (i ewentualnie pozostałym członkom rodziny) będą również przysługiwały pewne roszczenia, nawet jeżeli to Twoje dziecko jest bezpośrednią ofiarą błędu medycznego. To jednak temat na zupełnie osobny wpis.

Zgoda sądu opiekuńczego na wniesienie pozwu?

Drugą rzeczą, o której musisz pamiętać jest to, że Twoja władza rodzicielska nie jest nieograniczona. Jeżeli zamierzasz wnieść pozew w imieniu dziecka, przypomnij sobie  ten wpis dotyczący zgody sądu opiekuńczego na zawarcie ugody w imieniu małoletniego. Bywa, że ze strony szpitala można spotkać się z zarzutem braku zgody sądu opiekuńczego na wytoczenia powództwa. Pojawia się wówczas argument, że złożenie pozwu o zadośćuczynienie oraz odszkodowanie z tytułu błędu medycznego jest czynnością przekraczającą zakres zwykłego zarządu majątkiem dziecka.

Skąd ten pomysł? Po pierwsze – zazwyczaj są to sprawy o znacznej wartości roszczeń. Ponadto wynik sprawy istotnie wpływa na sytuację majątkową dziecka – aktualną ale i przyszłą. Nie zapominaj też, że proces to zazwyczaj koszty. W przypadku ewentualnej przegranej może się okazać, że Twoje dziecko zostanie obciążone kosztami procesu. Tyle, jeżeli chodzi o argumentację szpitali…

Sąd odrzuci pozew… albo nie

Czy brak zgody sądu opiekuńczego może skutkować odrzuceniem pozwu? Teoretycznie tak.

Wytoczenie powództwa przez osobę niemającą zdolności procesowej (…) za którą działa wprawdzie jej przedstawiciel ustawowy (opiekun), ale nielegitymujący się wymaganym zezwoleniem sądu na wytoczenie powództwa, jest równoznaczne z niedziałaniem za powoda przedstawiciela ustawowego. Taki brak powoduje odrzucenie pozwu (Sąd Najwyższy, IV CSK 306/08)

Przyznam jednak, że nie spotkałem się jeszcze z taką sytuacją. Rozpoznając sprawy o błędy medyczne wytaczane w imieniu dzieci sądy uznają zazwyczaj, że zgoda sądu opiekuńczego nie jest potrzebna. Przykładem takiego podejścia jest to orzeczenie Sądu Okręgowego w Koninie:

Czynność procesowa w postaci wytoczenia powództwa co do zasady zmierza do przysporzenia bądź zachowania przysługującego małoletniemu roszczenia, (…)  nie jest czynnością przekraczającą zwykły zarząd, dla której dokonania wymagana jest zgoda sądu opiekuńczego (SO W Koninie, I C 1082/13).

Takie też podejście dominuje w orzecznictwie.

Nawet jednak, jeżeli “Twój” sąd będzie miał inne zdanie, pamiętaj, że zgody sądu opiekuńczego nie musisz uzyskiwać przed złożeniem pozwu o zadośćuczynienie lub odszkodowanie. O taką zgodę możesz wystąpić nawet w trakcie procesu o błąd medyczny. Jest to bowiem tzw. brak usuwalny.

Przedawnienie roszczeń przysługujących dziecku

Trzecią kwestią, na którą chciałbym zwrócić Twoją uwagę jest problem przedawnienia. O przedawnieniu roszczeń z tytułu błędów medycznych pisałem tutaj i tutaj. Zasady te dotyczą również roszczeń przysługujących pokrzywdzonym dzieciom. Z jedną tylko, ale bardzo istotną modyfikacją. Mianowicie, przedawnienie roszczeń przysługujących dziecku nie może zakończyć się wcześniej, niż z upływem dwóch lat od uzyskania przez nie pełnoletności.

Przykładowo więc, jeżeli trzynastolatek jest stanie się ofiarą błędu medycznego, przysługujące mu roszczenia przedawnią się dopiero po ukończeniu przez niego dwudziestego roku życia (dwa lata po osiągnięciu pełnoletności).

Jak widzisz, wnosząc pozew w imieniu dziecka musisz liczyć się z pewnymi odstępstwami od ogólnych reguł. Szczerze mówiąc, mam jednak nadzieję, że wiedzy tej nigdy nie będziesz musiał/musiała wykorzystywać w praktyce.

Photo by Samuel Zeller on Unsplash

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@dja-legal.pl

pierwsza kopia dokumentacji medycznej za darmoJeżeli czytałeś ten wpis z sierpnia 2018 r., to wiesz, że wraz z rozpoczęciem stosowania RODO pojawiły się wątpliwości co do tego, czy pacjentowi przysługuje prawo do bezpłatnej pierwszej kopii dokumentacji medycznej. Rozbieżne stanowiska Rzecznika Praw Pacjenta oraz Prezesa UODO nie sprzyjały rozstrzygnięciu tych wątpliwości.

Zmiany korzystne dla pacjentów

Potrzebna była interwencja ustawodawcy. Trochę to trwało, ale ostatecznie w lutym 2019 roku Sejm uchwalił tzw. ustawę sektorową wdrażającą RODO. Wejdzie ona w życie 4 maja 2019 r. Ostatecznie rozstrzyga ona wspomniane wyżej rozbieżności na korzyść pacjenta.

Zgodnie z nowymi przepisami wolne od opłat będzie udostępnienie pacjentowi (lub jego przedstawicielowi ustawowemu) dokumentacji medycznej w formie:

  • wyciągu,
  • odpisu,
  • kopii,
  • wydruku,
  • na informatycznym nośniku danych (np. na płycie CD).

Co jednak istotne, zwolnienie z opłat będzie dotyczyło wyłącznie pierwszego udostępnienia. Każdy następny wniosek będzie odpłatny, na dotychczasowych zasadach.

Nie ulega wątpliwości, że jest to zmiana korzystna dla pacjentów. Dotychczas bowiem w praktyce wyglądało to różnie. Część placówek udostępniała dokumentację bezpłatnie, część odmawiała powołując się na stanowisko Prezesa UODO.

Problem dla placówek medycznych

Zmiana przepisów stwarza dla placówek medycznych dość istotny problem finansowy. Pacjent otrzyma bowiem pierwszą kopię dokumentacji medycznej za darmo, jednak koszty jej udostępnienia w całości będą obciążały dany podmiot leczniczy. Konsekwencje naruszenia nowych przepisów mogą być jednak dużo bardziej kosztowne.

Odmowa wydania dokumentacji lub zażądanie opłaty za dokumentację, która powinna zostać wydana za darmo, będzie stanowiła naruszenie zbiorowych praw pacjenta. Co więcej – będzie to naruszenie prawa do dostępu do danych osobowych. Placówka naruszająca te prawa powinna liczyć się z interwencją Rzecznika Praw Pacjenta oraz Prezesa UODO.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@dja-legal.pl

obecność studentów przy badaniach

Obecność studentów przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych budzi sporo emocji. Rzecz jasna głównie wśród pacjentów. Jednak również przedstawiciele zawodów medycznych nie zawsze wiedzą, jak zareagować, gdy pacjent sprzeciwia się obecności studentów przy badaniu lub zabiegu.

Konstytucja i nie tylko

Nawet jeśli nie czytujesz regularnie aktów prawnych ze sfery praw pacjenta, intuicja podpowiada Ci, że prawo do prywatności i intymności zapewne podlegają jakiejś ochronie. Pewnie w przepisach jest też coś o godności pacjenta? Cóż – nie mylisz się.

Już Konstytucja RP mówi o przyrodzonej, nienaruszalnej i niezbywalnej godności człowieka jako źródle wolności i praw człowieka i obywatela. Ta sama Konstytucja chroni również prawo każdego z nas do prywatności. Podobnie zresztą, jak Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, która w art. 8 stanowi m.in., że

Każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego (…)

Za krótko? Zbyt ogólnikowo? Niekoniecznie. Ale o tym za chwilę….

Prawo chroni godność i intymność pacjenta

Ustawa o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz ustawa o zawodach lekarza i lekarza dentysty chronią prawo pacjenta do intymności i poszanowania godności. Każda osoba wykonująca zawód medyczny ma obowiązek poszanowania tych praw. Lekarz dodatkowo powinien dbać o ich przestrzeganie przez innych członków personelu medycznego.

Warto pamiętać, że również kodeks etyki lekarskiej zobowiązuje lekarzy do poszanowania godności i intymności pacjentów, stanowiąc:

Lekarz powinien życzliwie i kulturalnie traktować pacjentów, szanując ich godność osobistą, prawo do intymności i prywatności.  

Pomoc medyczna zawsze wiąże się z mniejszą lub większą ingerencją w sferę intymności człowieka. Poszanowanie godności osobistej pacjenta jest z kolei możliwe wyłącznie wówczas, gdy pacjent nie będzie traktowany przedmiotowo.

Jak się do tego ma obecność osób trzecich w trakcie badania lub przeprowadzania zabiegu?

Obecność studentów bez zgody pacjenta

Do niezbędnego minimum powinna zostać ograniczona obecność członków personelu medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych. Uczestnictwo lub obecność innych osób (tj. innych niż udzielających pomocy medycznej) wymaga zgody pacjenta.

Od tej reguły istnieje jednak pewien istotny wyjątek. Wprowadza go ustawa o zawodach lekarza i lekarza dentysty.

Mianowicie, jeżeli znajdziesz się w placówce medycznej, która jest uprawniona do kształcenia studentów nauk medycznych, lekarzy lub innego personelu medycznego, Twoja zgoda na obecność studentów lub kształcącego się personelu medycznego, nie jest wymagana. Pod kilkoma jednak warunkami.

Po pierwsze – wyjątek ten dotyczy wyłącznie klinik, szpitali uniwersyteckich, medycznych jednostek badawczo – rozwojowych lub innych podmiotów uprawnionych do kształcenia studentów nauk medycznych, lekarzy, czy personelu medycznego.

Po drugie – obecność lub uczestnictwo tych osób w udzielaniu świadczeń zdrowotnych musi być uzasadniona tzw. celami dydaktycznymi. Problem z tym pojęciem polega w dużej mierze na tym, że jest ono mocno nieprecyzyjne.

Generalnie jednak trzeba przyjąć, że cel dydaktyczny wystąpi, gdy uczestnictwo lub obecność np. studentów przy udzielaniu świadczeń jest niezbędna dla ich kształcenia. Kto o tym decyduje? Cóż – przepisy tego nie określają, a w praktyce jest to najczęściej lekarz prowadzący.

Czy sprzeciw pacjenta ma znaczenie?

Gdyby opierać się na literalnym brzmieniu przepisów ustawy, sprzeciw pacjenta nie będzie skuteczny. Wystarczy, jeżeli zostaną spełnione dwa wskazane wyżej i ewentualny brak zgody pacjenta na obecność studentów przestaje mieć znaczenie.

Tyle tylko, że ustawowe warunki obecności i uczestnictwa studentów przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych nie są, delikatnie rzecz  ujmując, zbyt precyzyjne. Co więcej, pacjent w momencie przyjęcia do szpitala, niekoniecznie musi mieć świadomość, że możliwy będzie udział studentów. Ba! Takiej świadomości nie ma najczęściej również w momencie udzielania zgody na leczenie. Czy taka zgoda będzie wówczas zgodą uświadomioną?

Jednym słowem – ustawa nie stwarza pacjentowi żadnych mechanizmów umożliwiających świadome podjęcie decyzji co do obecności studentów. Tym samym nie zapewnia też ochrony przed arbitralną ingerencją w sferę intymności pacjenta.

Oczywiście interes publiczny, czyli kształcenie kadr medycznych, jest niezwykle istotny. Czy jednak przeważa on nad interesem jednostki i ochroną jej konstytucyjnych praw i wolności? Mam co do tego wątpliwości.

Wymagane jest uzyskanie zgody pacjenta lub jego przedstawiciela ustawowego na udział w demonstracjach naukowych lub dydaktycznych (art. 51 Kodeksu etyki lekarskiej)

A w praktyce często wygląda to tak:

– Pani Aniu, to są nasi studenci. Będą się przyglądać i uczyć. A teraz proszę się rozebrać.

Pacjent bywa często stawiany przed faktem dokonanym. Trudno w takiej sytuacji mówić o realnej ochronie jego praw.

Ważne wskazówki ze Strasburga

W październiku 2014 r. zapadł niezwykle istotny wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (Konovalova v. Rosja, 37873/14). Dotyczył on obecności studentów podczas porodu.

Trybunał wskazał w nim, że ciało ludzkie stanowi najbardziej intymny aspekt życia prywatnego i każda, nawet najdrobniejsza interwencja medyczna stanowi jego naruszenie. Tym samym pacjent powinien być chroniony przed arbitralną ingerencją w to prawo. Ochrona ta powinna natomiast polegać na ustaleniu precyzyjnych warunków takiej ingerencji.

Trybunał nie wykluczył dopuszczalności obecności studentów przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych. Zaznaczył jednak, że udział ten nie może dokonywać bez jakichkolwiek gwarancji ochrony praw pacjenta. Do gwarancji tych Trybunał zaliczył m.in.:

  • konieczność udzielenia pacjentowi pełnej i zrozumiałem informacji o możliwości i celu obecności studentów w udzielaniu świadczeń zdrowotnych;
  • umożliwienie pacjentowi prawa realnego wyboru co do udziału studentów;
  • uzyskanie świadomej zgody pacjenta na udział studentów w czynnościach medycznych.

W omawianej sprawie gwarancji takich nie było. Trybunał stwierdził więc naruszenie art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Nie mam wątpliwości, że orzeczenie to powinno stać się głównym wyznacznikiem postępowania personelu medycznego w tak delikatnej materii. Lata jednak mijają, a w praktyce niewiele drgnęło…

Zdjęcie: Luis Melendez (Unsplash)

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@dja-legal.pl

zabezpieczenie roszczeniaDziś ostatnia część subiektywnego słowniczka procesowego. Dowiesz się z niej m.in., dlaczego tak ważne są terminy w procesie, czemu służy zabezpieczenie roszczenia oraz, czy świadkowie z rodziny są dla sądu mniej wiarygodni.

Ś jak „Świadek”

Wiesz już, że w procesie o błąd medyczny dokumentacja medyczna to podstawa. Nie wszystko jednak da się z niej wyczytać. Tutaj z pomocą przychodzą świadkowie, którzy będą w stanie przedstawić sądowi pełny obraz sytuacji. Ze strony podmiotu leczniczego najczęściej będą to lekarze, pielęgniarki, czy inni członkowie personelu medycznego. Z kolei pacjent z reguły domaga się przesłuchania członków rodziny lub bliskich znajomych, a także innych pacjentów.

Co ważne – świadek, co do zasady, nie może odmówić stawiennictwa w sądzie i złożenia zeznań. Wyjątki określa ustawa.

Miej na uwadze, że sam fakt pokrewieństwa ze świadkiem nie przesądza o jego niewiarygodności. Nie obawiaj się więc zgłaszania świadków z rodziny. Pamiętaj jednak o podstawowej zasadzie – tylko świadek, który rzeczywiście ma coś do powiedzenia, jest przydatny. Uwierz mi – nie chcesz usłyszeć od „swojego” świadka na sali sądowej, że on właściwie to niczego nie wie i niczego nie pamięta.

T jak „Terminy”

Najważniejszy element procedury. Możesz mieć 100% racji w procesie, doskonale przygotowaną argumentację, wiarygodne dowody itd. To wszystko na nic, jeżeli przeoczysz termin na dokonanie czynności w procesie.

Przede wszystkim musisz pamiętać o terminach przedawnienia. Pisałem o nich tutaj i tutaj. Wnosząc pozew po upływie terminu przedawnienia, ryzykujesz przegraną. Nie czekaj więc do ostatniej chwili, zwłaszcza, że obliczanie terminów nie zawsze jest proste.

Termin przedawnienia jest tzw. terminem prawa materialnego. Oprócz tego jest również mnóstwo terminów procesowych. Najczęściej są to terminy siedmiodniowe i czternastodniowe. Skutki ich przekroczenia są różne. Jeżeli więc występujesz w sprawie bez pełnomocnika, zwracaj uwagę na  pouczenia, których będzie udzielał Ci sąd.

Przepisy zostawiają dla Ciebie również pewną furtkę, na wypadek, gdyby przekroczenie terminu nie było przez Ciebie zawinione. Furtka nazywa się „przywrócenie terminu” i wymaga złożenia stosownego wniosku do sądu.

U jak „Ugoda”

Najlepszy z możliwych sposobów rozwiązania sporu. Możliwy zarówno na etapie sądowym, jak i jeszcze przed złożeniem pozwu. Szerzej o ugodzie pisałem tutaj i tutaj.

Kiedy możesz uznać, że ugoda jest dobra? Najprostsza odpowiedź – gdy obie strony są w miarę zadowolone, lub, gdy obie są niezadowolone. Pamiętaj, że ugoda to obopólne ustępstwa.

W jak „Wartość przedmiotu sporu”

Jeden z formalnych wymogów pozwu. W przypadku środków odwoławczych, jak apelacja, czy zażalenie, przekształca się w „wartość przedmiotu zaskarżenia”. W uproszczeniu sprowadza się do określenia, ile warte jest Twoje roszczenie.

Wartość przedmiotu sporu podajesz w złotych polskich, zaokrąglając kwotę w górę do pełnego złotego.

Od wartości przedmiotu sporu zależy m.in. właściwość sądu, kwota opłaty sądowej, a także wysokość stawki za zastępstwo procesowe. Jak widzisz nie jest to więc niewiele znaczący wymóg formalny.

X jak „Niewiadoma”

Końcowe rozstrzygnięcie jest zawsze pewną niewiadomą. Wynik procesu jest uzależniony od tak wielu czynników, że, jeżeli od jakiegokolwiek prawnika usłyszysz, że „Sprawa jest na 100% wygrana” lub przeciwnie – „Nic się nie da zrobić”, pożegnaj się grzecznie i podziękuj za pomoc.

Liczbę niewiadomych możesz oczywiście minimalizować jeszcze przed wszczęciem procesu, na przykład rzetelnie analizując dokumentację medyczną. Im lepiej przygotujesz się do procesu, tym i niewiadomych  będzie mniej.

Samo postępowanie przed sądem oraz przeprowadzone dowody służą temu, by wszystkie niewiadome wyeliminować. Generalnie więc przed ogłoszeniem wyroku liczba X powinna wynosić okrągłe zero. Zgadnij, jak często się to zdarza 🙂

Z jak „Zabezpieczenie”

Procesy cywilne, nie tylko dotyczące błędów medycznych, trwają latami. Zabezpieczenie roszczeń służyć ma przede wszystkim temu, by wyrok można było skutecznie wyegzekwować. Jeżeli istnieje ryzyko niewypłacalności pozwanego, warto zawczasu zadbać o zabezpieczenie swoich interesów.

W tym celu należy złożyć w sądzie wniosek o zabezpieczenie. Możesz to zrobić albo w pozwie, albo jeszcze przed jego wniesieniem. Po pierwsze musisz wykazać, że istnieje ryzyko, że możesz mieć trudności z wyegzekwowaniem należnej Ci kwoty. Po drugie zaś powinieneś/powinnaś uprawdopodobnisz swoje roszczenie. Wówczas sąd zapewne udzieli Ci zabezpieczenia.

Zabezpieczenie może polegać, na przykład, na ustanowieniu hipoteki przymusowej, zajęciu ruchomości (np. sprzętu, pojazdów, urządzeń), czy zajęciu wierzytelności.

W sprawach medycznych dodatkowo możesz domagać się zobowiązania pozwanego do zapłaty na Twoją rzecz jednorazowo lub okresowo (np. co miesiąc) określonej kwoty, aż do zakończenia procesu. Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@dja-legal.pl

Wina anonimowa szpitala

Bartlomiej Achler04 marca 2019Komentarze (0)

wina anonimowaCzy pamiętasz scenę gry w “salonowca” z „Rejsu” Marka Piwowskiego?

Tak, to właśnie ta scena, w której kaowiec oraz filozof wymierzają sobie nawzajem klapsy w tę część ciała, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę.

Skojarzenie z „salonowcem” dopadło mnie ostatnio na sali sądowej, gdy słuchałem zeznań personelu jednego z mazowieckich szpitali. Zeznań do złudzenia przypominających ten słynny dialog:

– Pan?

– Nie.

– Ja?

– Słucham?

– Nie Pan, więc ja…

– Skąd…

Czym jest wina anonimowa?

Sprawa dotyczyła odpowiedzialności szpitala opartej na koncepcji tzw. winy anonimowej. Koncepcji nader często wykorzystywanej w procesach medycznych. O co chodzi?

W trakcie leczenia pacjent często znajduje się pod opieką kilku osób – pielęgniarek, lekarzy, sanitariuszy itd. Stąd też, w przypadku, gdy pacjentowi zostaje wyrządzona szkoda, ustalenie, kto konkretnie zawinił, bywa trudne, a czasem niemożliwe.

Brak możliwości wskazania konkretnego sprawcy nie może jednak prowadzić do pozbawienia pacjenta ochrony prawnej. W takich sytuacjach z pomocą poszkodowanym pacjentom przychodzi właśnie konstrukcja tzw. „winy anonimowej”.

W pewnym uproszczeniu polega ona na tym, że pacjent nie musi wykazywać, który konkretnie członek personelu medycznego zawinił. Wystarczy wykazać, że za powstanie szkody odpowiada personel danego szpitala.

Wina anonimowa niekorzystna dla szpitali

Jak łatwo się domyślić, takie rozwiązanie stawia pacjenta w korzystniejszej sytuacji w procesie o błąd medyczny.

Przykładowo, w sprawie o zakażenie szpitalne, nie musisz udowadniać, który konkretnie członek personelu naruszył zasady reżimu sanitarnego. Wystarczy wykazać, że takie zasady zostały naruszone. Nie musisz imiennie wskazywać sprawcy.

Dla szpitala z kolei konsekwencje winy anonimowej mogą być podwójnie dotkliwe. Z jednej bowiem strony – łatwiej o przegraną. Z drugiej natomiast – faktyczny sprawca nie poniesie odpowiedzialności. Co więcej, szpital nie będzie mógł wystąpić przeciwko niemu z roszczeniem regresowym.

(…) wina zostaje odniesiona do dostrzeżonych wadliwości w działaniu zespołu ludzi lub funkcjonowaniu określonej struktury organizacyjnej (wyrok SN, III CK 652/04)       . 

Pacjent ma łatwiej

Nie ma wątpliwości, że dla Ciebie, jako pacjenta, koncepcja winy anonimowej jest korzystna. Nawet jeżeli przebieg rozprawy będzie Ci przypominał grę w „salonowca”, już sam fakt, że nie musisz dowodzić winy lekarza X lub pielęgniarki Y, jest sporym ułatwieniem.

Nie oznacza to jednak, że nie musisz już niczego w procesie udowadniać. Pamiętaj, że nadal trzeba wykazać winę personelu medycznego, nawet, jeżeli nie da się jej przypisać konkretnej osobie.

Jeżeli personelowi medycznemu (…) nie można przypisać uchybień wskazujących na ich winę, nie można także dostrzegać między tymi czynnościami a uszczerbkiem niemajątkowym powoda adekwatnego związku przyczynowego w rozumieniu art. 361 § 1 k.c (SA w Białymstoku, I CSK 1031/14)

Nie zapominaj  też o konieczności udowodnienia pozostałych przesłanek odpowiedzialności placówki medycznej. Pisałem o nich m.in. tutaj i tutaj.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@dja-legal.pl