fbpx

Bartłomiej Achler

adwokat

Partner w kancelarii Drab - Grotowska Juszczyńska Achler, gdzie kieruje działem procesowym oraz działem prawa medycznego. Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z prawami pacjenta i dochodzeniem roszczeń z tytułu błędów medycznych.
[Więcej >>>]

Potrzebujesz pomocy?

Opinia biegłego z innego postępowania

Bartlomiej Achler13 listopada 20192 komentarze

opinia biegłego To właściwie żadna tajemnica, że postępowania sądowe w sprawach błędów medycznych potrafią toczyć się latami. Jedną z głównych przyczyn tego stanu rzeczy jest uzależnienie sądu od opinii biegłych. Pomijając kwestię jakości wydawanych opinii – co byłoby tematem nie tylko na cały wpis, ale wręcz na odrębny blog – poważnym problemem jest dostępność biegłych.

W poszukiwaniu straconego czasu

W prowadzonych przeze mnie sprawach bywa, że na opinię czeka się nawet kilka lat. Ostatnio sąd doręczył mi opinię, na którą czekaliśmy ponad trzy lata. Tyle czasu zajęło sądowi znalezienie biegłego, który podjąłby się sporządzenia opinii. Gdy zaś już ją sporządził… Cóż… Ujmę to tak – wiele wskazuje na to, że będziemy czekać nadal, tym razem jednak już na innego biegłego…

Opinie sporządzane na zlecenie stron (opinie prywatne) są dla sądu jedynie tzw. dokumentem prywatnym – na ich podstawie sąd nie może wyrokować, choć bywają przydatne (np. przy wnioskach o zabezpieczenie). Podobnie opinie wydane w innych postępowaniach (np. karnych). Jeszcze do niedawna nie mogły one stanowić podstawy orzekania w sprawach cywilnych o błędy medyczne. Miały charakter wyłącznie pomocniczy, czyli w praktyce – znaczyły niewiele.

Idzie nowe

Od 7 listopada tego roku może być jednak nieco łatwiej. Co prawda opinie prywatne nadal będą niewiele znaczyły, ale już opinie biegłych sporządzone w innych postępowaniach zyskają na znaczeniu.

Art. 2781 k.p.c.  Sąd może dopuścić dowód z opinii sporządzonej na zlecenie organu władzy publicznej w innym postępowaniu przewidzianym przez ustawę.

Przepis ten wprowadza ten istotny wyjątek od zasady bezpośredniości, zgodnie z którą dowody przeprowadza się przed tym sądem, przed którym toczy się sprawa. Sąd będzie mógł zatem dopuścić opinię sporządzoną w innym postępowaniu – np. karnym, administracyjnym, w postępowaniu przed wojewódzką komisją do spraw zdarzeń medycznych itp.

Teoretycznie więc postępowanie będzie mogło toczyć się szybciej. Skorzystanie z opinii z innego postępowania zdejmuje z sądu konieczność  poszukiwania biegłego, przesyłania akt itp. Nie mówiąc już o konieczności co najmniej kilkumiesięcznego oczekiwania na samą opinię dotyczącą zdarzenia, które już (raz lub więcej) zostało przez specjalistów ocenione.

W praktyce jednak nowe rozwiązanie będzie wykorzystywane raczej wyjątkowo. Pamiętaj, że w sprawach cywilnych biegli tylko pozornie oceniają te same okoliczności, co w innych postępowaniach (np. karnym). Przypuszczam więc, że sądy dość wstrzemięźliwie będą korzystać z nowej możliwości i opinie z innych spraw będą dopuszczać tylko w wyjątkowych sytuacjach.

Pożyjemy, zobaczymy ale samą zmianę na pewno warto docenić. To krok w dobrym kierunku.

Photo by Lysander Yuen on Unsplash

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@dja-legal.pl

Odszkodowanie za błąd medycznyOd czasu do czasu zdarza się, że pacjent chcący wystąpić przeciwko szpitalowi  o odszkodowanie za błąd medyczny jest dobrze przygotowany do procesu.  Już na pierwsze spotkanie ze mną przychodzi z kompletną dokumentacją medyczną, dokładnie opisuje przebieg zdarzenia, wskazuje potencjalnych świadków… Dostarcza również dokumenty potwierdzające wysokość wyrządzonej szkody.

Znacznie częściej jednak dopiero po rozmowie ze mną klienci zaczynają gromadzić niezbędne dokumenty. Zaczyna się żmudne poszukiwanie faktur, paragonów, rachunków i innych dokumentów, dzięki którym będzie możliwe udowodnienie wysokości poniesionej szkody. Zdarza się, że udokumentowanie wydatków poniesionych kilka lat wcześniej jest, z różnych przyczyn, niemożliwe.

Co można wliczyć do odszkodowania za błąd medyczny?

Oczywiście nie jest to winą pacjentów. Często nie wiedzą oni, które wydatki można zakwalifikować jako szkodę wynikającą z błędu medycznego. Żeby zatem ułatwić Ci przygotowanie do procesu, przygotowałem dla Ciebie ściągawkę. Oto lista wydatków, których zwrotu możesz domagać się występując o odszkodowanie za błąd medyczny.

  • koszt konsultacji i zabiegów lekarskich;
  • koszt konsultacji i zabiegów rehabilitacyjnych;
  • wydatki na zakupu leków;
  • wydatki na zakup sprzętu i urządzeń służących terapii i rehabilitacji (np. wózek inwalidzki, specjalistyczne meble, aparat słuchowy, protezy etc.)
  • koszt zakupu środków specjalnego przeznaczenia żywieniowego;
  • koszt dojazdu na konsultacje lekarskie i zabiegi rehabilitacyjne;
  • koszty opieki nad pacjentem, w tym również sprawowanej przez osoby bliskie (więcej na ten temat przeczytasz tutaj);
  • koszt zakupu samochodu lub innego pojazdu inwalidzkiego;
  • koszt remontu lub adaptacji mieszkania do potrzeb osoby niepełnosprawnej;
  • koszt przygotowania do innego zawodu, jeżeli zawodu dotychczasowego nie możesz już wykonywać.

Ta lista oczywiście nie jest zamknięta. Są to najczęstsze przykłady wydatków, z jakimi spotykam się w swojej praktyce. Jeżeli akurat Ty poniosłeś jeszcze inne koszty wynikające z błędy medycznego, nic nie stoi na przeszkodzie, by uwzględnić je przy ustalaniu wysokości należnego Ci odszkodowania, o ile jest to wydatek celowy.

Udowodnij wydatki

Jeżeli więc rozważasz wystąpienie przeciwko szpitalowi o odszkodowanie za błąd medyczny, wiesz już, jakie wydatki będą istotne w Twojej sprawie. Ponieważ to na Tobie spoczywa tzw. ciężar dowodowy, musisz zadbać o zgromadzenie dokumentacji potwierdzającej wysokość poniesionych wydatków. Będą to m.in.:

  • faktury;
  • rachunki;
  • paragony fiskalne;
  • cenniki;
  • kopie przelewów;
  • potwierdzenia wpłat gotówkowych.

Zgromadziwszy to wszystko, jesteś gotowy, żeby zadzwonić do prawnika. Powodzenia!

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@dja-legal.pl

Najlepszy prawnik świata

Bartlomiej Achler02 sierpnia 2019Komentarze (0)

najlepszy prawnik świataNigdy nie byłem „złotą rączką” i domowe naprawy nie sprawiają mi wielkiej przyjemności. Od czasu do czasu trzeba jednak wyjść ze swojej strefy komfortu…

Co, ja nie dam rady?

Jakiś czas temu stanąłem przed nie lada wyzwaniem – wymiana grzałki w pralce. Pomyślałem – co w tym trudnego? Internet jest pełen wskazówek, jak zrobić to szybko, tanio i bez ofiar w ludziach… Bez problemu znalazłem w jednym ze sklepów online właściwy model. Jedno, drugie kliknięcie, szybki przelew elektroniczny i grzałka kupiona. Następnego dnia jest już u mnie. Można zaczynać.

Kilka instrukcji w Internecie, parę filmików na Youtube i biorę się do dzieła. Robię wszystko zgodnie ze wskazówkami, krok po kroku. Po godzinie, zadowolony z siebie, kończę.

W tym miejscu pojawia się pierwszy problem w postaci kałuży wody na podłodze.  No nic, myślę, widocznie coś przeoczyłem. Rozkręcam zatem pralkę ponownie i szukam przyczyny… Poprawione, montuję jeszcze raz…. Problem jednak powraca…. I jeszcze raz… I jeszcze…

Cała zabawa trwa do drugiej w nocy. Oczywiście bez skutku. Wyczerpawszy katalog przekleństw postanawiam zadzwonić rano do fachowca.  Ten przyjeżdża następnego dnia. Po dziesięciu minutach grzałka wymieniona, pralka działa, nic nie cieknie… Z jednej strony fajnie, ale z drugiej można się jednak załamać…

Miliony klientów nie mogą się mylić

W porządku, zapytasz, ale jaki to ma związek z tematyką tego bloga? Otóż ma. Historyjka ta często przypomina mi się, gdy trafiają do mnie klienci obsługiwani wcześniej przez „najlepszego prawnika świata” – mecenasa Google’a.

Teoretycznie każdy z nich wiedział, od czego zacząć:

mecenas google

W zasadzie trudno się dziwić – Internet jest dla wielu pierwszym (a często niestety również ostatnim) źródłem informacji. Czego tu nie ma? Od mecenasa Google’a dowiesz się, czym jest błąd medyczny, jakie przysługują Ci roszczenia, ile masz czasu na złożenie pozwu itd. Jeżeli się postarasz, może nawet otrzymasz od niego wzór pozwu?

Co może pójść nie tak?

„Tanie wino jest dobre, bo jest dobre i tanie”

To samo można powiedzieć o „poradach prawnych” w Internecie. Mecenas Google potrafi znaleźć odpowiedź niemal na każdy temat. Działa szybko i, co najważniejsze, za darmo. Łatwość dostępu do informacji w Internecie sprawia, że możesz stracić czujność i nie zwracasz uwagi na takie drobiazgi, jak na przykład:

  • data publikacji treści (co w szybko zmieniającej się rzeczywistości prawnej jest kluczowe);
  • anonimowość wielu treści (jeżeli nie wiesz, kto jest autorem informacji, nie jesteś w stanie zweryfikować jej prawdziwości)
  • brak indywidualnego podejścia (znajdziesz tu tylko ogólne informacje, które niekoniecznie będą miały zastosowanie w Twoim przypadku)

Jak sądzisz, dlaczego prawnik odpowiedź na każde pytanie zaczyna od „To zależy”? Otóż dlatego, że diabeł tkwi w szczegółach. Nie ma dwóch identycznych spraw. O sukcesie lub niepowodzeniu procesu zazwyczaj decydują niuanse – tych zaś mecenas Google nigdy nie wychwyci.

Bądź mądry przed szkodą

Jeżeli więc bezkrytycznie ufasz informacjom znalezionym w Internecie, wiele ryzykujesz. Konstruowanie pozwu na podstawie informacji z sieci nie jest dobrym pomysłem. Pal licho, jeżeli zawczasu zorientujesz się, że mecenas Google prawnikiem procesowym jest raczej kiepskim. Gorzej, jeżeli refleksja przychodzi po przegranej w pierwszej, a czasem nawet drugiej instancji.

Najczęściej bowiem oznacza to nie tylko bezpowrotną utratę szans na sukces, ale i mocno uderza po kieszeni. Pamiętasz ten wpis? Wiesz więc, że koszty postępowania mogą być spore. Często sięgają nawet kilkudziesięciu tysięcy. W polskim procesie obowiązuje zasada: przegrany płaci.

Boleśnie przekonała się o tym pewna pacjentka wytaczając proces o błąd diagnostyczny trzem różnym placówkom leczniczym. Pozew stanowił zlepek różnych, czasami zupełnie przypadkowych, treści znalezionych w Internecie. W większości nie miały one większego związku z żądaniami pacjentki.

Skończyło się prawomocnym oddaleniem powództwa i obciążeniem pacjentki kosztami postępowania, które łącznie wyniosły ponad 20 tysięcy złotych. Można było ich uniknąć nie angażując się w z góry przegraną sprawę – ale o tym mecenas Google pacjentki nie uprzedził.

Nie zrozum mnie źle. Internet jest super. Zresztą, gdyby nie on, moglibyśmy się nigdy nie poznać 😉 Tam jednak, gdzie chodzi o sprawy najważniejsze, nie możesz polegać na nim bezkrytycznie. Skutki takiego zaufania mogą być dla Ciebie nie tylko kosztowne, ale, co najgorsze, nieodwracalne. Jakby na to nie patrzeć, proces o błąd medyczny to nie to samo, co wymiana grzałki w pralce.

Photo by Samuel Zeller on Unsplash

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@dja-legal.pl

zawezwanie do próby ugodowej przedawnienieCzy trzy lata to dużo?

Teoretycznie tak. To przecież aż 1095 dni. Tyle właśnie wynosi termin przedawnienia roszczeń wynikających z błędu medycznego. Tyle też czasu masz na skierowanie sprawy do sądu. Gdy zaś jeszcze weźmiesz pod uwagę zmiany w przepisach z 2018 roku dotyczące obliczania terminów przedawnienia (pisałem o nich tutaj), może się okazać, że w praktyce na podjęcie decyzji masz nawet więcej czasu.

Bywa jednak, że trzy lata to wciąż za mało. Często zgłaszacie się do mnie, gdy widmo przedawnienia zagląda Wam już dość mocno w oczy. Zdarza się, że od przedawnienia dzielą Was nawet nie tygodnie, ale dni. W takich sytuacjach nie ma zazwyczaj szans na rzetelną analizę sprawy, nie mówiąc już o skompletowaniu dowodów, opracowaniu strategii procesowej i przygotowaniu pozwu.

Zawezwanie do próby ugodowej – sposób na przerwanie przedawnienia

Dotychczas na ratunek przychodził twór o wdzięcznej nazwie „zawezwanie do próby ugodowej”. Jest to czynność, która polega na złożeniu stosownego wniosku do sądu. We wniosku określasz, czego domagasz się od strony przeciwnej i z czego Twoje roszczenia wynikają. Co ważne – nie musisz przedstawiać dowodów na poparcie swojego stanowiska, a cała procedura kończy się zazwyczaj na jednym posiedzeniu sądowym.

Cały urok zawezwania do próby ugodowej nie wynika jednak z prostoty i szybkości tej procedury. Jej popularność bierze się stąd, że przerywa ona bieg przedawnienia. Oznacza to, że po przeprowadzeniu postępowania ugodowego przed sądem, nawet jeśli będzie ono nieskuteczne (czyli w ponad 90% przypadków), przedawnienie biegnie od nowa. Zyskujesz więc kolejne 3 lata, w ciągu których nie musisz martwić się o to, że Twoje roszczenia się przedawnią.

Drugim, równie istotnym elementem, decydującym o atrakcyjności zawezwania do próby ugodowej, są niewielkie koszty. O tym, że proces bywa drogi już wiesz. Pisałem o tym m.in. tutaj. Tymczasem złożenie wniosku o zawezwanie do próby ugodowej to obecnie wydatek maksymalnie 300 złotych. Nic więc dziwnego, że w sytuacjach „awaryjnych”, gdy na rzetelne przygotowanie procesu brakuje czasu, zawezwanie do próby ugodowej stanowi wygodny i tani sposób, by kupić sobie trochę czasu.

To się jednak zmieni.

Znaczny wzrost kosztów

Już wkrótce, bo na początku sierpnia 2019 r., w Dzienniku Ustaw zostanie opublikowany obszerny pakiet zmian w procedurze cywilnej. Większość nowych regulacji wejdzie w życie po upływie 3 miesięcy od dnia ogłoszenia. Część zmian zacznie obowiązywać jednak już po 14 dniach od ogłoszenia. Dotyczy to m.in. zmiany wysokości opłaty od wniosku o zawezwanie do próby ugodowej. Po zmianach  koszty te znacznie wzrosną. Opłata od wniosku będzie wynosić 1% wartość przedmiotu sporu.

Wyobraź sobie zatem, że wartość Twojego roszczenia wyniesie, przykładowo, 100 tysięcy złotych. Obecnie, składając wniosek o zawezwanie do próby ugodowej zapłacisz 300 złotych opłaty sądowej. Po zmianach – 1000 złotych. Te zmiany wejdą w życie już w sierpniu 2019 r.

Mając na uwadze, że w sprawach medycznych wartość roszczenia często sięga kilkuset tysięcy złotych (nie mówiąc już o roszczeniach ponadmilionowych, których pojawia się coraz więcej) nowa stawka opłaty spowoduje, że zawezwanie do próby ugodowej może stracić praktycznie na znaczeniu.

Jaki z tego wniosek płynie dla Ciebie?

Przede wszystkim taki, że przerwanie biegu przedawnienia będzie znacznie trudniejsze (czytaj: o wiele droższe), niż dotychczas. Nie odkładaj zatem decyzji o ewentualnym procesie na ostatnią chwilę. Może się bowiem okazać, że utrudnisz sobie w ten sposób rzetelną analizę sprawy, a na to, by kupić sobie więcej czasu, nie będzie Cię stać.

Drugi wniosek jest taki, że jeżeli chcesz złożyć wniosek na dotychczasowych zasadach, musisz się pospieszyć. Ogłoszenie nowych przepisów w Dzienniku Ustaw nastąpi już 6 sierpnia 2019 r.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@dja-legal.pl

Sąd NajwyższyOpiekę nad ofiarami błędów medycznych najczęściej sprawują osoby bliskie – małżonek, rodzice, rodzeństwo, dzieci…  W związku z tym poszkodowani często dochodzą w procesach medycznych również zwrotu kosztów opieki sprawowanej przez osoby bliskie.

Stanowisko sądów w sprawie rozliczania kosztów takiej opieki bywa jednak różne. Głównym problemem jest to, że jest ona sprawowana jest nieodpłatnie. Stąd też zdarza się, że sądy nie bardzo wiedzą, jak takie roszczenia traktować.

Potrzebę ujednolicenia praktyki dostrzegł Rzecznik Finansowy kierując do Sądu Najwyższego wniosek  o podjęcie uchwały w tej sprawie.

Konieczność opieki jest szkodą

Szkodą wynikającą z błędu medycznego są generalnie wszelkie wydatki związane z leczeniem i rehabilitacją. Przykładowo, koszty konsultacji lekarskich, wydatki na leki, zakup sprzętu, koszty specjalnego odżywiania się, wydatki związane z dojazdem do lekarzy i rehabilitantów itd.

Ich wspólnym mianownikiem jest to, że są to wydatki rzeczywiście poniesione. W procesie chodzi więc, w pewnym uproszczeniu, o odzyskanie wydanych na te cele pieniędzy.

Tymczasem osoby bliskie sprawują (zazwyczaj) opiekę nad pokrzywdzonym nieodpłatnie. Małżonek raczej nie płaci drugiemu małżonkowi za opiekę. Dzieci rodzicom również. Czy w związku z tym można tu mówić o szkodzie?

Część sądów uznaje, że tak.

„Nie jest konieczne, aby poszkodowany rzeczywiście opłacił koszty takiej opieki, stanowią one element należnego poszkodowanemu odszkodowania nawet wtedy, jeśli opieka sprawowana była przez członków rodziny poszkodowanego nieodpłatnie.” (Sąd Apelacyjny w Warszawie, wyrok z 16.01.2019 r.)

Takie stanowisko jest zresztą dominujące w praktyce. Przynajmniej ja spotykam się z nim najczęściej. Co jednak nie oznacza, że jest to stanowisko jedyne…

Nie płaciłeś – nie poniosłeś szkody

Niektórym sędziom nie mieści się jednak w głowach, że można domagać się odszkodowania za koszty, których się nie poniosło. Zdarza się więc, że sądy uznają, że skoro pacjent nie płacił za opiekę, to nie przysługuje mu roszczenie o odszkodowanie.

„Odszkodowanie (…) może dotyczyć wyłącznie kosztów poniesionych, czyli już wydatkowanych” (Sąd Apelacyjny w Białymstoku, wyrok z 05.03.2014 r.

Jeżeli zatem nie płacisz najbliższym za opiekę, nie ponosisz szkody. No chyba, że opiekująca się Tobą osoba bliska musiała np. zwolnić się z pracy, żeby zapewnić Ci właściwą opiekę. W takiej sytuacji odszkodowanie będzie Ci przysługiwało (co może wydawać się dziwne, zważywszy, że to właśnie Twój opiekun utracił dochód).

A może renta?

Bywa i tak, że sędziowie stwierdzają, że opieka sprawowana przez osoby najbliższe nie stanowi co prawda szkody, ale może zostać rozliczona w ramach renty z tytułu zwiększonych potrzeb.

„Jeśli zostanie wykazana konieczność opieki oraz faktyczne jej wykonywanie (…) to należy się za okres sprawowania opieki renta z tytułu zwiększonych potrzeb (…)” Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim, wyrok z dnia 04.09.2014 r.

Jak widzisz, możliwe są różne podejścia do problemu dochodzenia zwrotu kosztów opieki sprawowanej przez osoby bliskie. Rozstrzygnięcie tego zagadnienia przez Sąd Najwyższy będzie bardzo ważne do praktyki. Przygotowując taktykę procesową przynajmniej w tej kwestii nie trzeba będzie zgadywać, co też może się w głowie sądu „urodzić”…

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@dja-legal.pl