fbpx

Bartłomiej Achler

adwokat

Partner w kancelarii Drab - Grotowska Juszczyńska Achler, gdzie kieruje działem procesowym oraz działem prawa medycznego. Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z prawami pacjenta i dochodzeniem roszczeń z tytułu błędów medycznych.
[Więcej >>>]

Potrzebujesz pomocy?

zakażenie żółtaczkąW teorii wszystko jest jasne…

Pacjent ma prawo do informacji o swoim stanie zdrowia.

Personel medyczny generalnie ma świadomość, że jest to jedno z najważniejszych praw pacjenta. To od właściwej jego realizacji zależy przecież m.in. skuteczność zgody na leczenie.

Ale ja dzisiaj nie o tym…

O czym powinna wiedzieć rodzina?

Pada pytanie:

Czy szpital powinien mnie zawiadomić o tym, że mąż jest nosicielem żółtaczki? Nie wiedziałam o tym i teraz oboje jesteśmy zarażeni…

Jak sądzisz? Powinien, czy nie?

Wbrew pozorom odpowiedź na tak postawione pytanie nie jest prosta.

Prawo do informacji jest prawem pacjenta, a nie prawem jego rodziny. Generalną zasadą jest, że  tylko pacjent (ewentualnie jego przedstawiciel ustawowy) może decydować, czy informacje o jego stanie zdrowia zostaną przekazane innym osobom.

Samo pokrewieństwo to zdecydowanie za mało, by domagać się informacji o stanie zdrowia pacjenta. Informacji takich lekarz może udzielić tylko za zgodą pacjenta.

Istotny wyjątek

Tyle, jeśli chodzi o zasadę.

Teraz pora na wyjątki, a w zasadzie jeden z nich.

Lekarz nie jest związany tajemnicą lekarską w kilku wskazanych w ustawie przypadkach. Jednym z nich jest sytuacja, gdy zachowanie tajemnicy może stanowić niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia pacjenta lub innych osób.

Jeżeli zatem u pacjenta stwierdzi się nosicielstwo groźnej choroby zakaźnej, stwarzającej zagrożenie dla jego rodziny, lekarz może taką informację przekazać nie narażając się na zarzut ujawnienia tajemnicy lekarskiej.

Czy szpital musi ujawnić informację o zakażeniu?

Wiesz już, że personel medyczny szpitala może przekazać rodzinie informację o zakażeniu. Pytanie, jednak, czy ma taki obowiązek?

Odpowiedzi dostarcza, jak zwykle, orzecznictwo sądowe.

Szpital ma obowiązek szczegółowego powiadomienia pacjenta i członków jego najbliższej rodziny o konsekwencjach nosicielstwa wirusa choroby zakaźnej stwierdzonej u pacjenta. (SA w Poznaniu, ACa 221/02)

Obowiązkiem szpitala jest zatem szczegółowe powiadomienie o konsekwencjach nosicielstwa wirusa choroby zakaźnej również członków jego najbliższej rodziny. To oni bowiem są w pierwszej kolejności narażeni są na zakażenie.

Co więcej…

Zaniedbanie w wypełnieniu obowiązku powiadomienia o chorobie zakaźnej (…) prowadzi do odpowiedzialności szpitala za powstałą stąd szkodę.

Jak widzisz, prawo do informacji o stanie zdrowia, rozciąga się w niektórych przypadkach również na rodzinę pacjenta.

Pamiętaj jednak, że taki „rozszerzony obowiązek informacyjny” jest wyjątkiem. Ponieważ dotyczy ujawnienia informacji wrażliwych, lekarz powinien z niego korzystać bardzo ostrożnie, jedynie w szczególnie uzasadnionych przypadkach.

adwokatPowoli zbliżamy się do końca subiektywnego słowniczka. Dziś część przedostatnia, sponsorowana przez literki M, N, O, P, R, S.

M jak „Mediacje”

Dopóki jest cień szansy na polubowne zakończenie sprawy, zawsze warto próbować. Temu celowi służą właśnie mediacje. Są to rozmowy ugodowe prowadzone przed bezstronnym mediatorem. Uczestniczysz w nich Ty lub Twój pełnomocnik, Twój przeciwnik (ewentualnie jego pełnomocnik) i mediator.

Mediacje są dobrowolne. Rozmowy zaś są poufne, co oznacza, że ich przebieg nie może zostać ujawniony przed sądem, gdyby jednak do porozumienia nie doszło i toczyłby się „normalny” proces.

I wreszcie – ugoda zawarta przed mediatorem, zatwierdzona przez sąd, stanowi tytuł egzekucyjny. Możesz więc na jej podstawie kierować wniosek o egzekucję do komornika.

N jak „Nieważność”

Proces cywilny rządzi się pewnymi zasadami. Część z nich jest na tyle istotna, że może powodować nieważność postępowania. Postępowanie będzie nieważne, jeżeli np. sąd rejonowy orzeknie w sprawie, w której powinien orzekać sąd okręgowy. Innym przykładem nieważności będzie sytuacja, w której strona nie ma zdolności sądowej lub procesowej, albo gdy pełnomocnik nie był właściwie umocowany.

Takich przypadków jest jeszcze kilka. Warto więc zwracać uwagę, czy sąd proceduje we właściwy sposób. Może się bowiem zdarzyć, że radość z wygranej sprawy będzie przedwczesna jeżeli korzystny dla Ciebie wyrok zostanie uchylony z powodu nieważności postępowania.

O jak „Odpowiedź na pozew”

Najważniejsze pismo pozwanego, w którym odnosi się on do Twoich argumentów przestawionych w pozwie. Zgłasza w nim swoje zarzuty, składa wnioski dowodowe, przedstawia swój punkt widzenia.

Odpowiedź na pozew składasz w terminie wyznaczonym przez sąd, nie krótszym jednak niż czternaście dni.

Złożenie odpowiedzi na pozew nie jest obowiązkowe. Nie składając jej jednak (o ile jesteś pozwanym) ryzykujesz przegraną. Sąd może pominąć wszystkie Twoje argumenty, wnioski i zarzuty podniesione później.

P jak „Pozew”

Wyobraź sobie, ze jesteś powodem. Co oznacza, że to ty występujesz do sądu z określonym żądaniem. Pozew jest Twoim najważniejszym pismem procesowym. Przedstawiasz w nim swoje żądania, opisujesz fakty, przedstawiasz dowody. Oczywiście określasz też, przeciwko komu żądania te kierujesz.

Pozew powinien spełniać całkiem sporo wymogów formalnych. Jeżeli będzie zawierał braki, których nie uzupełnisz na żądanie pozwu, narażasz się na zwrot pozwu. Konsekwencje zwrotu mogą być szczególnie dotkliwe, gdy składasz pozew na granicy terminu przedawnienia. Pozew zwrócony nie przerywa bowiem biegu przedawnienia.

Przygotowanie pozwu jest jednym z najbardziej pracochłonnych etapów pracy nad sprawą.

R jak „Rozprawa”

Z grubsza wiadomo, o co chodzi. To tutaj po raz pierwszy spotykasz się z sędzią. Pamiętaj, że na salę wchodzisz dopiero po wywołaniu sprawy. Jeżeli wpadasz do sądu w ostatniej chwili, wokanda (kartka lub tablica elektroniczna z listą spraw na drzwiach sali rozpraw) pomoże Ci zorientować się, czy “Twoja” sprawa już się rozpoczęła.

Na rozprawie robi się to, czego nie można zrobić pisemnie. Przesłuchuje się strony, świadków, biegłych. Tutaj wymieniasz argumenty z drugą stroną.

Jeżeli jesteś pozwanym lub powodem, na rozprawie możesz składać wnioski i oświadczenia. Możesz zadawać pytania osobom przesłuchiwanym.

O ile jednak pisma procesowe możesz przygotować „na spokojnie”, o tyle przebieg rozprawy jest zazwyczaj dynamiczny. Musisz reagować na bieżąco. A świadkowie i sąd zaskakują Cię częściej, niż byś tego chciał.

Bądź zatem skupiony i pamiętaj, że czasem lepiej zadać o jedno pytanie mniej, niż o jedno za dużo 😉

S jak „Sprzeciw!”

Jeżeli jesteś fanem amerykańskich dramatów sądowych i seriali prawniczych, zapamiętaj – w polskim sądzie okrzyk „Sprzeciw!”  raczej się nie sprawdza.

Możesz jednak wnieść o uchylenie pytania np. jeżeli jest nieistotne dla sprawy, lub jest tzw. pytaniem sugerującym.

Jeszcze jedno – nie spacerujemy po sali sądowej. Chyba, że sąd o to poprosi.

***

Pozostałe części słowniczka znajdziesz tutaj i tutaj.

Pobyt w szpitalu psychiatrycznymPrzyznam szczerze, że sprawy pacjentów szpitali psychiatrycznych nie trafiają do mnie zbyt często. Te jednak, które się pojawiają, należą do najbardziej poruszających ze wszystkich historii, z jakimi stykam się w swojej codziennej pracy.

Zgoda na pobyt w szpitalu psychiatrycznym i jej cofnięcie

Wyobraź sobie dorosłego mężczyznę, który, pod wpływem tragedii osobistej, załamuje się psychicznie. Po początkowym stanie obojętności i wycofania, pojawiają się zaburzenia urojeniowe. Pogarszający się stan psychiczny skłania go do podjęcia leczenia w warunkach ambulatoryjnych.

Leczenie okazuje się bezskuteczne. Apatia i poczucie bezradności prowadzą do myśli samobójczych. Podejmuje więc decyzję o zgłoszeniu się do szpitala psychiatrycznego licząc na uzyskanie tam pomocy. Ma nadzieję, że leczenie w warunkach szpitalnych przyniesie poprawę.

Przy zgłoszeniu do szpitala podpisuje formularz zgody i zostaje przyjęty na oddział.

Pobyt w szpitalu jest jednak daleki od jego oczekiwań. Pacjent skarży się na brak należytej opieki,  fatalne warunki sanitarne oraz poniżające zachowanie personelu medycznego. Jest też zszokowany towarzystwem i zachowaniami innych pacjentów, Cofa więc zgodę na leczenie i pobyt w szpitalu. Decyzją ordynatora zostaje jednak zatrzymany w szpitalu na dalszą obserwację.

Opuszcza szpital po trzech dniach, na skutek interwencji rodziny.

Sądowa kontrola nad przymusowym leczeniem w szpitalu psychiatrycznym

Prawo do wyrażenia zgody na interwencję medyczną jest jednym z podstawowych praw pacjenta. Pisałem już o tym na blogu. Realizacja tego prawa nabiera jednak szczególnego odniesienia w przypadku osoby przyjętej do szpitala psychiatrycznego.

W przypadku przyjęcia pacjenta do szpitala psychiatrycznego bez jego zgody lub gdy zgodę tę pacjent cofnął, sąd ma obowiązek wszcząć tzw. postępowanie kontrolne. Postępowanie to jest wszczynane na podstawie zawiadomienia ze szpitala, ale również na wniosek np. pacjenta lub jego rodziny.

Po przeprowadzonym postępowaniu sąd opiekuńczy orzeka, czy zatrzymanie pacjenta w szpitalu psychiatrycznym bez jego zgody było zgodne z prawem.

Osoba chora psychicznie może być przyjęta do szpitala psychiatrycznego bez zgody tylko wtedy, gdy jej dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że z powodu tej choroby zagraża bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób.

W omawianym przypadku sąd opiekuńczy uznał, że zatrzymanie pacjenta w szpitalu psychiatrycznym bez jego zgody było bezzasadne. Nie zostały bowiem spełnione ustawowe warunki uzasadniające takie postępowanie szpitala.

Zadośćuczynienie od szpitala psychiatrycznego za przymusowe leczenie

Orzecznictwo sądowe jest jednoznaczne. Przymusowa hospitalizacja w szpitalu psychiatrycznym jest ingerencją w sferę wolności i nietykalności osobistej człowieka. Bezprawne przetrzymywanie pacjenta w szpitalu psychiatrycznym bez jego zgody stanowi naruszenie dóbr osobistych. Pacjent może zatem dochodzić zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych.

Co istotne, postanowienie sądu opiekuńczego jest wiążące dla sądu rozpoznającego sprawę o ochronę dóbr osobistych. Jeżeli więc sąd opiekuńczy stwierdzi, że nie było podstaw do zatrzymania w szpitalu, to sąd w sprawie o zadośćuczynienie nie może uznać, że zatrzymanie było uzasadnione.

Oczywiście rozmiar krzywdy oraz wysokość zadośćuczynienia są zawsze ustalane indywidualnie. Ogólna zasada jest jednak taka, że stwierdzenie bezzasadnego zatrzymania w szpitalu psychiatrycznym przesądza o naruszeniu dóbr osobistych pacjenta.

Wyrok w sprawie o ochronę dóbr osobistych

Tak też stało się w omawianej sprawie. Pacjent wystąpił przeciwko szpitalowi o zadośćuczynienie za naruszenie dóbr osobistych. Po zaskakująco krótkim procesie – wygrał.

Sąd nie miał wątpliwości, że przetrzymywanie w szpitalu psychiatrycznym było bezzasadne, skoro stwierdził to sąd opiekuńczy w prawomocnym postanowieniu. Tym samym doszło do naruszenia jego dóbr osobistych pacjenta i żądanie zadośćuczynienia było uzasadnione.

kubus puchatekBywa i tak, że lektura dokumentacji medycznej przywołuje skojarzenia zupełnie „od czapy”. Tym razem podczas czytania opisu pewnego zabiegu, przypomniał mi się fragment opowieści o pewnym Misiu o Bardzo Małym Rozumku:

Puchatek spojrzał na swe obydwie łapki. Wiedział, że jedna z nich jest prawa, i wiedział jeszcze, że kiedy się już ustaliło, która z nich jest prawa, to druga była lewa, ale nigdy nie wiedział, jak zacząć.

– Więc… tego… – zaczął powoli…[1]

To by chyba z grubsza wyjaśniało, dlaczego Kubuś Puchatek nigdy nie został chirurgiem…

[1] A.A. Milne: „Chatka Puchatka”, tłum. Irena Tuwim.

adwokatDzisiejszy wpis sponsorują literki F, G, H, I, J, K, L.

Oto druga część subiektywnego słowniczka procesowego.

F jak „Fakty”

…a ściślej – fakty istotne dla sprawy. To na ich udowodnieniu powinieneś się skupić w procesie. Często zaś bywa, że strony mają problem z określeniem, które z okoliczności mają istotne znaczenie dla sprawy, a które nie.

Okoliczności faktyczne sąd odtwarza na podstawie dowodów. Z kolei z faktów, jakie strony zdołają udowodnić, rodzi się wyrok. Ważne jest więc, by koncentrować się na tym, co naprawdę istotne. Zwłaszcza, że wpływa to na szybkość postępowania.

G jak „Grzywna”

Bądź grzeczny. Wszelkie “wyskoki” mogą się dla Ciebie skończyć obowiązkiem zapłaty grzywny, nawet do trzech tysięcy złotych. Procedura przewiduje mnóstwo sytuacji, w których sąd może dyscyplinować uczestników procesu.

W praktyce najczęściej stosowana jest grzywna za nieusprawiedliwione niestawiennictwo świadka lub biegłego na rozprawę. Podobnie sprawa się ma z nieuzasadnioną odmową zeznań. Sąd może zastosować również grzywnę np. gdy biegły bezzasadnie odmówi sporządzenia opinii lub złoży ją z opóźnieniem.

Z mniej powszechnych sytuacji warto pamiętać o grzywnie za podanie nieprawdziwych informacji o swym stanie majątkowym przy wniosku o zwolnienie od kosztów sądowych. Nie podważaj też lekkomyślnie swoich podpisów na zgodach w dokumentacji medycznej, jeżeli wiesz, że je podpisywałeś.

H jak „Happy end”

Szczęśliwe zakończenie. Każdy definiuje je inaczej. Dla Ciebie może to być wyrok zasądzający kwotę minimum sześciocyfrową, nawet jeśli będzie to okupione wieloletnią batalią w sądzie. Dla kogoś innego z kolei happy endem może być zakończenie sprawy bez ani jednej rozprawy, np. w drodze ugody, nawet kosztem rezygnacji z części roszczeń.

Nie zaszkodzi więc odpowiedzieć na pytanie, czy do sądu idziesz po wyrok, czy po sprawiedliwość? A może po jedno i drugie?

I jak „Instancja”

Czyli etap, na którym toczy się postępowanie. W polskim procesie cywilnym są dwie – pierwsza i (a jakże) druga.

W pierwszej instancji sprawę rozpoznaje sąd rejonowy lub okręgowy (w zależności od wartości przedmiotu sporu). W przypadku wniesienia apelacji lub zażalenia, sprawa trafia do drugiej instancji. Tą zaś jest sąd okręgowy lub apelacyjny.

Warto wiedzieć, że Sąd Najwyższy nie jest trzecią instancją. Rozpoznaje tzw. nadzwyczajne środki zaskarżenia, które, jak sama nazwa wskazuje, mają charakter nadzwyczajny. Oznacza to, że nie zawsze będziesz mógł/mogła z nich skorzystać.

J jak „Judykatura”

W pismach procesowych profesjonalnych pełnomocników, czy uzasadnieniach orzeczeń sądowych, często możesz napotkać to pojęcie. Odwołania do dorobku judykatury są dość powszechne pomiędzy prawnikami.

O co chodzi? O orzecznictwo sądowe, czyli – mówiąc najprościej – wyroki i postanowienia wydane przez sądy w podobnych sprawach. Oczywiście w Polsce nie istnieje prawo precedensowe. Wyrok wydany w jednej sprawie nie oznacza, że w innej sąd musi orzec tak samo.

Sądy dbają jednak zazwyczaj o tzw. jednolitość orzecznictwa. W praktyce więc znajomość orzeczeń wydanych w “podobnych” sprawach może znacząco pomóc Ci w przygotowaniu do procesu. I oczywiście w wygranej.

K jak „Koszty”

Tanio nie jest. Złożenie pozwu wiąże się z koniecznością wniesienia opłaty od pozwu. Co do zasady jest to 5% od wartości przedmiotu sporu.

Do tego dochodzą koszty dodatkowe, jak wydatki na biegłego, koszty dojazdu świadków, opłaty kancelaryjne itp. Pewnym pocieszeniem może być, że, jeżeli wygrasz sprawę, sąd nałoży na przeciwnika obowiązek zwrotu poniesionych przez Ciebie kosztów. Działa to niestety także w drugą stronę.

Pamiętaj też, że istnieje możliwość (w sprawach medycznych dość często stosowana) uzyskania zwolnienia z kosztów sądowych.

L jak „Legitymacja procesowa”

Bardzo ważna rzecz. I nie, nie chodzi o dokument ze zdjęciem uprawniający Cię do wejścia do sądu. Legitymacja procesowa określa, kto w konkretnej sprawie może pozwać i kto może zostać pozwany. Ewentualnie, kto może dokonać innych czynności procesowych.

Jest to szczególnie istotne w sprawach dotyczących pacjentów małoletnich oraz spraw, gdzie w proces diagnostyki i leczenia zaangażowanych było kilka podmiotów leczniczych.

Ważne – jeżeli nie masz legitymacji procesowej, a decydujesz się złożyć pozew – przegrasz. Przegrasz też, jeżeli nie ma jej Twój przeciwnik, bo to oznacza, że pozwałeś nie tego, kogo powinieneś.

C.D.N.

Pierwszą część “słowniczka” możesz przeczytać tutaj.