fbpx

Bartłomiej Achler

adwokat

Partner w kancelarii Drab - Grotowska Juszczyńska Achler, gdzie kieruje działem procesowym oraz działem prawa medycznego. Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z prawami pacjenta i dochodzeniem roszczeń z tytułu błędów medycznych.
[Więcej >>>]

Potrzebujesz pomocy?

ile kosztuje sprawa sądowaUmówmy się – to zupełnie normalne, że chcesz wiedzieć, ile będzie Cię kosztowało postępowanie przed sądem. Z opowieści znajomych, telewizji, czy Internetu wiesz, że sprawa sądowa kosztuje.

Czy zatem warto podejmować walkę?

Co zyskasz?

Przede wszystkim musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, po co idziesz do sądu. Po wyrok? Po sprawiedliwość? Po jedno i drugie? Co możesz zyskać dzięki tej sprawie?

I najważniejsze – jak wygrana wpłynie na życie Twoje i Twojej rodziny?

Sprawy dotyczące błędów medycznych często kipią od emocji. Na sali sądowej odgrywa się dalszy ciąg dramatu, jaki rozpoczął się na sali operacyjnej, bloku porodowym, izbie przyjęć…

Z jednej strony nie masz ochoty wracać do traumatycznych przeżyć. Z drugiej strony jednak…

Pragniesz sprawiedliwości. Chcesz, by ktoś odpowiedział za krzywdę Twoją i Twojej rodziny. Nie możesz pozwolić, żeby sprawca pozostał bezkarny…

Gdy staje się gorzej…

Ta myśl często przychodzi dopiero po jakimś czasie… Zdajesz sobie sprawę, że ze skutkami błędu Ty i Twoja rodzina będziecie zmagać się przez kolejne miesiące, lata… Możliwe, że przez całe życie.

Skutki błędu okazują się poważniejsze, niż początkowo sądzono. Być może czeka Cię kolejna operacja? Jedna? Dwie? A może jeszcze więcej? Potem rehabilitacja, pół biedy, jeśli w ramach NFZ…

W zakupie sprzętu pomaga ci jedna z fundacji. Nie są jednak w stanie sfinansować wszystkich wydatków.

…i gorzej

Przez jakiś czas masz ograniczone możliwości pracy. Może całkiem je tracisz?

Rodzina wspiera Cię ze wszystkich sił, ale nie dajecie rady. Potrzebujecie opieki, wsparcia. Pojawia się psycholog, czasem psychiatra…

Cała sytuacja powoduje, że relacje w rodzinie stają się napięte, jak nigdy wcześniej. Do tego dochodzą rosnące stale potrzeby i wydatki. Z kolei stan konta bankowego niebezpiecznie pikuje w dół…

Zdajesz sobie sprawę, że Twoje dotychczasowe życie przeminęło. I nic nie wskazuje, by prędko miało powrócić…

Szansa na normalność

Twoi bliscy namawiają Cię do rozmowy z prawnikiem. Ten wysłuchuje Cię i przedstawia możliwe opcje: zadośćuczynienie, odszkodowanie, renta… Padają różne kwoty. Dodajesz je do siebie i wychodzi całkiem pokaźna suma.

Proces może potrwać długo, ale może uda się uzyskać zabezpieczenie, a może nawet dojdzie do ugody?

Czasu nie cofniesz, ale zaczynasz odzyskiwać nadzieję w powrót, choćby częściowy, do normalności.

Jest tylko jeden haczyk…

Koszty procesu

Miejskie legendy o niebotycznych zarobkach adwokatów i radców prawnych nieraz obiły Ci się o uszy. Okazuje się jednak, że to nie honorarium Twojego prawnika jest największym problemem. Kiedy bowiem słyszysz, że od pozwu musisz wnieść opłatę w wysokości 5% roszczenia, markotniejesz.

Dowiadujesz się, że  oprócz tej opłaty „na dzień dobry”, musisz być przygotowany również na inne wydatki.  Najpoważniejszym z nich są koszty biegłych – od kilkuset do kilkunastu, a czasem nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Oprócz tego wydatki np. a pokrycie kosztów dojazdu świadków, opłaty kancelaryjne… Robi się tego całkiem sporo…

W przypadku przegranej sąd może Cię obciążyć tymi kosztami. Dodatkowo może Cię zobowiązać do zwrotu kosztów pełnomocnika drugiej strony.

Oczywiście działa to też w drugą stronę – wygrana oznacza, że przeciwnik zwróci Ci wszystkie poniesione przez Ciebie koszty.

Szybka matematyka i już wiesz, że sprawiedliwość kosztuje. Zaczynasz się zastanawiać, czy walka ma sens…

Jak uniknąć wysokich kosztów sądowych?

Przede wszystkim pamiętaj, że istnieje możliwość uzyskania zwolnienia od kosztów sądowych. Więcej na ten temat przeczytasz tutaj. Nawet jeżeli nie uda Ci się uzyskać zwolnienia od wszystkich kosztów, zwolnienie częściowe może naprawdę wiele zmienić.

Możesz też rozważyć wszczęcie postępowania w sprawie zdarzenia medycznego, zamiast “zwykłego” procesu. Wniosek do wojewódzkiej komisji do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych również podlega opłacie. Jej wysokość jest jednak nieporównywalna z kosztami sądowymi. Jest to bowiem całe 200 złotych.

Nie najgorzej, prawda?

Konsekwencje błędów medycznych często spotykają się z reakcją prokuratury. Postępowania karne trwają zazwyczaj baaaaardzo długo. Mają jednak jeden plus – pokrzywdzonego, czyli Ciebie, nie kosztują ani złotówki.

Mogą za to dostarczyć Ci cennego materiału dowodowego, który może okazać się dla Ciebie pomocny przy podejmowaniu decyzji o dochodzeniu roszczeń na ścieżce cywilnej.

Minimalizuj ryzyka

Jak widzisz wysokie koszty sądowe niekoniecznie muszą być barierą, która przeszkodzi Ci w dochodzeniu sprawiedliwości.

Jeżeli jednak obawiasz się kosztów związanych ze sprawą, powinnaś/powinieneś zrobić jedną bardzo ważną rzecz. Mianowicie porozmawiaj z prawnikiem, który pozwoli Ci oszacować szanse, wskazać na największe ryzyka…

Nie podejmie za Ciebie decyzji, ale pomoże Ci w jej podjęciu. Jeżeli natomiast zdecydujesz właściwie, masz wielkie szanse, że Twoje życie, dzięki wygranej sprawie, stanie się prostsze, a powrót do normalności – łatwiejszy.

I jeszcze jedno – pamiętaj, że gdy już wygrasz, wszystkie koszty procesu staną się problemem Twojego przeciwnika.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@dja-legal.pl

zakażenie żółtaczkąW teorii wszystko jest jasne…

Pacjent ma prawo do informacji o swoim stanie zdrowia.

Personel medyczny generalnie ma świadomość, że jest to jedno z najważniejszych praw pacjenta. To od właściwej jego realizacji zależy przecież m.in. skuteczność zgody na leczenie.

Ale ja dzisiaj nie o tym…

O czym powinna wiedzieć rodzina?

Pada pytanie:

Czy szpital powinien mnie zawiadomić o tym, że mąż jest nosicielem żółtaczki? Nie wiedziałam o tym i teraz oboje jesteśmy zarażeni…

Jak sądzisz? Powinien, czy nie?

Wbrew pozorom odpowiedź na tak postawione pytanie nie jest prosta.

Prawo do informacji jest prawem pacjenta, a nie prawem jego rodziny. Generalną zasadą jest, że  tylko pacjent (ewentualnie jego przedstawiciel ustawowy) może decydować, czy informacje o jego stanie zdrowia zostaną przekazane innym osobom.

Samo pokrewieństwo to zdecydowanie za mało, by domagać się informacji o stanie zdrowia pacjenta. Informacji takich lekarz może udzielić tylko za zgodą pacjenta.

Istotny wyjątek

Tyle, jeśli chodzi o zasadę.

Teraz pora na wyjątki, a w zasadzie jeden z nich.

Lekarz nie jest związany tajemnicą lekarską w kilku wskazanych w ustawie przypadkach. Jednym z nich jest sytuacja, gdy zachowanie tajemnicy może stanowić niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia pacjenta lub innych osób.

Jeżeli zatem u pacjenta stwierdzi się nosicielstwo groźnej choroby zakaźnej, stwarzającej zagrożenie dla jego rodziny, lekarz może taką informację przekazać nie narażając się na zarzut ujawnienia tajemnicy lekarskiej.

Czy szpital musi ujawnić informację o zakażeniu?

Wiesz już, że personel medyczny szpitala może przekazać rodzinie informację o zakażeniu. Pytanie, jednak, czy ma taki obowiązek?

Odpowiedzi dostarcza, jak zwykle, orzecznictwo sądowe.

Szpital ma obowiązek szczegółowego powiadomienia pacjenta i członków jego najbliższej rodziny o konsekwencjach nosicielstwa wirusa choroby zakaźnej stwierdzonej u pacjenta. (SA w Poznaniu, ACa 221/02)

Obowiązkiem szpitala jest zatem szczegółowe powiadomienie o konsekwencjach nosicielstwa wirusa choroby zakaźnej również członków jego najbliższej rodziny. To oni bowiem są w pierwszej kolejności narażeni są na zakażenie.

Co więcej…

Zaniedbanie w wypełnieniu obowiązku powiadomienia o chorobie zakaźnej (…) prowadzi do odpowiedzialności szpitala za powstałą stąd szkodę.

Jak widzisz, prawo do informacji o stanie zdrowia, rozciąga się w niektórych przypadkach również na rodzinę pacjenta.

Pamiętaj jednak, że taki „rozszerzony obowiązek informacyjny” jest wyjątkiem. Ponieważ dotyczy ujawnienia informacji wrażliwych, lekarz powinien z niego korzystać bardzo ostrożnie, jedynie w szczególnie uzasadnionych przypadkach.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@dja-legal.pl

adwokatPowoli zbliżamy się do końca subiektywnego słowniczka. Dziś część przedostatnia, sponsorowana przez literki M, N, O, P, R, S.

M jak „Mediacje”

Dopóki jest cień szansy na polubowne zakończenie sprawy, zawsze warto próbować. Temu celowi służą właśnie mediacje. Są to rozmowy ugodowe prowadzone przed bezstronnym mediatorem. Uczestniczysz w nich Ty lub Twój pełnomocnik, Twój przeciwnik (ewentualnie jego pełnomocnik) i mediator.

Mediacje są dobrowolne. Rozmowy zaś są poufne, co oznacza, że ich przebieg nie może zostać ujawniony przed sądem, gdyby jednak do porozumienia nie doszło i toczyłby się „normalny” proces.

I wreszcie – ugoda zawarta przed mediatorem, zatwierdzona przez sąd, stanowi tytuł egzekucyjny. Możesz więc na jej podstawie kierować wniosek o egzekucję do komornika.

N jak „Nieważność”

Proces cywilny rządzi się pewnymi zasadami. Część z nich jest na tyle istotna, że może powodować nieważność postępowania. Postępowanie będzie nieważne, jeżeli np. sąd rejonowy orzeknie w sprawie, w której powinien orzekać sąd okręgowy. Innym przykładem nieważności będzie sytuacja, w której strona nie ma zdolności sądowej lub procesowej, albo gdy pełnomocnik nie był właściwie umocowany.

Takich przypadków jest jeszcze kilka. Warto więc zwracać uwagę, czy sąd proceduje we właściwy sposób. Może się bowiem zdarzyć, że radość z wygranej sprawy będzie przedwczesna jeżeli korzystny dla Ciebie wyrok zostanie uchylony z powodu nieważności postępowania.

O jak „Odpowiedź na pozew”

Najważniejsze pismo pozwanego, w którym odnosi się on do Twoich argumentów przestawionych w pozwie. Zgłasza w nim swoje zarzuty, składa wnioski dowodowe, przedstawia swój punkt widzenia.

Odpowiedź na pozew składasz w terminie wyznaczonym przez sąd, nie krótszym jednak niż czternaście dni.

Złożenie odpowiedzi na pozew nie jest obowiązkowe. Nie składając jej jednak (o ile jesteś pozwanym) ryzykujesz przegraną. Sąd może pominąć wszystkie Twoje argumenty, wnioski i zarzuty podniesione później.

P jak „Pozew”

Wyobraź sobie, ze jesteś powodem. Co oznacza, że to ty występujesz do sądu z określonym żądaniem. Pozew jest Twoim najważniejszym pismem procesowym. Przedstawiasz w nim swoje żądania, opisujesz fakty, przedstawiasz dowody. Oczywiście określasz też, przeciwko komu żądania te kierujesz.

Pozew powinien spełniać całkiem sporo wymogów formalnych. Jeżeli będzie zawierał braki, których nie uzupełnisz na żądanie pozwu, narażasz się na zwrot pozwu. Konsekwencje zwrotu mogą być szczególnie dotkliwe, gdy składasz pozew na granicy terminu przedawnienia. Pozew zwrócony nie przerywa bowiem biegu przedawnienia.

Przygotowanie pozwu jest jednym z najbardziej pracochłonnych etapów pracy nad sprawą.

R jak „Rozprawa”

Z grubsza wiadomo, o co chodzi. To tutaj po raz pierwszy spotykasz się z sędzią. Pamiętaj, że na salę wchodzisz dopiero po wywołaniu sprawy. Jeżeli wpadasz do sądu w ostatniej chwili, wokanda (kartka lub tablica elektroniczna z listą spraw na drzwiach sali rozpraw) pomoże Ci zorientować się, czy “Twoja” sprawa już się rozpoczęła.

Na rozprawie robi się to, czego nie można zrobić pisemnie. Przesłuchuje się strony, świadków, biegłych. Tutaj wymieniasz argumenty z drugą stroną.

Jeżeli jesteś pozwanym lub powodem, na rozprawie możesz składać wnioski i oświadczenia. Możesz zadawać pytania osobom przesłuchiwanym.

O ile jednak pisma procesowe możesz przygotować „na spokojnie”, o tyle przebieg rozprawy jest zazwyczaj dynamiczny. Musisz reagować na bieżąco. A świadkowie i sąd zaskakują Cię częściej, niż byś tego chciał.

Bądź zatem skupiony i pamiętaj, że czasem lepiej zadać o jedno pytanie mniej, niż o jedno za dużo 😉

S jak „Sprzeciw!”

Jeżeli jesteś fanem amerykańskich dramatów sądowych i seriali prawniczych, zapamiętaj – w polskim sądzie okrzyk „Sprzeciw!”  raczej się nie sprawdza.

Możesz jednak wnieść o uchylenie pytania np. jeżeli jest nieistotne dla sprawy, lub jest tzw. pytaniem sugerującym.

Jeszcze jedno – nie spacerujemy po sali sądowej. Chyba, że sąd o to poprosi.

***

Pozostałe części słowniczka znajdziesz tutaj i tutaj.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@dja-legal.pl

Pobyt w szpitalu psychiatrycznymPrzyznam szczerze, że sprawy pacjentów szpitali psychiatrycznych nie trafiają do mnie zbyt często. Te jednak, które się pojawiają, należą do najbardziej poruszających ze wszystkich historii, z jakimi stykam się w swojej codziennej pracy.

Zgoda na pobyt w szpitalu psychiatrycznym i jej cofnięcie

Wyobraź sobie dorosłego mężczyznę, który, pod wpływem tragedii osobistej, załamuje się psychicznie. Po początkowym stanie obojętności i wycofania, pojawiają się zaburzenia urojeniowe. Pogarszający się stan psychiczny skłania go do podjęcia leczenia w warunkach ambulatoryjnych.

Leczenie okazuje się bezskuteczne. Apatia i poczucie bezradności prowadzą do myśli samobójczych. Podejmuje więc decyzję o zgłoszeniu się do szpitala psychiatrycznego licząc na uzyskanie tam pomocy. Ma nadzieję, że leczenie w warunkach szpitalnych przyniesie poprawę.

Przy zgłoszeniu do szpitala podpisuje formularz zgody i zostaje przyjęty na oddział.

Pobyt w szpitalu jest jednak daleki od jego oczekiwań. Pacjent skarży się na brak należytej opieki,  fatalne warunki sanitarne oraz poniżające zachowanie personelu medycznego. Jest też zszokowany towarzystwem i zachowaniami innych pacjentów, Cofa więc zgodę na leczenie i pobyt w szpitalu. Decyzją ordynatora zostaje jednak zatrzymany w szpitalu na dalszą obserwację.

Opuszcza szpital po trzech dniach, na skutek interwencji rodziny.

Sądowa kontrola nad przymusowym leczeniem w szpitalu psychiatrycznym

Prawo do wyrażenia zgody na interwencję medyczną jest jednym z podstawowych praw pacjenta. Pisałem już o tym na blogu. Realizacja tego prawa nabiera jednak szczególnego odniesienia w przypadku osoby przyjętej do szpitala psychiatrycznego.

W przypadku przyjęcia pacjenta do szpitala psychiatrycznego bez jego zgody lub gdy zgodę tę pacjent cofnął, sąd ma obowiązek wszcząć tzw. postępowanie kontrolne. Postępowanie to jest wszczynane na podstawie zawiadomienia ze szpitala, ale również na wniosek np. pacjenta lub jego rodziny.

Po przeprowadzonym postępowaniu sąd opiekuńczy orzeka, czy zatrzymanie pacjenta w szpitalu psychiatrycznym bez jego zgody było zgodne z prawem.

Osoba chora psychicznie może być przyjęta do szpitala psychiatrycznego bez zgody tylko wtedy, gdy jej dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że z powodu tej choroby zagraża bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób.

W omawianym przypadku sąd opiekuńczy uznał, że zatrzymanie pacjenta w szpitalu psychiatrycznym bez jego zgody było bezzasadne. Nie zostały bowiem spełnione ustawowe warunki uzasadniające takie postępowanie szpitala.

Zadośćuczynienie od szpitala psychiatrycznego za przymusowe leczenie

Orzecznictwo sądowe jest jednoznaczne. Przymusowa hospitalizacja w szpitalu psychiatrycznym jest ingerencją w sferę wolności i nietykalności osobistej człowieka. Bezprawne przetrzymywanie pacjenta w szpitalu psychiatrycznym bez jego zgody stanowi naruszenie dóbr osobistych. Pacjent może zatem dochodzić zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych.

Co istotne, postanowienie sądu opiekuńczego jest wiążące dla sądu rozpoznającego sprawę o ochronę dóbr osobistych. Jeżeli więc sąd opiekuńczy stwierdzi, że nie było podstaw do zatrzymania w szpitalu, to sąd w sprawie o zadośćuczynienie nie może uznać, że zatrzymanie było uzasadnione.

Oczywiście rozmiar krzywdy oraz wysokość zadośćuczynienia są zawsze ustalane indywidualnie. Ogólna zasada jest jednak taka, że stwierdzenie bezzasadnego zatrzymania w szpitalu psychiatrycznym przesądza o naruszeniu dóbr osobistych pacjenta.

Wyrok w sprawie o ochronę dóbr osobistych

Tak też stało się w omawianej sprawie. Pacjent wystąpił przeciwko szpitalowi o zadośćuczynienie za naruszenie dóbr osobistych. Po zaskakująco krótkim procesie – wygrał.

Sąd nie miał wątpliwości, że przetrzymywanie w szpitalu psychiatrycznym było bezzasadne, skoro stwierdził to sąd opiekuńczy w prawomocnym postanowieniu. Tym samym doszło do naruszenia jego dóbr osobistych pacjenta i żądanie zadośćuczynienia było uzasadnione.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@dja-legal.pl

kubus puchatekBywa i tak, że lektura dokumentacji medycznej przywołuje skojarzenia zupełnie „od czapy”. Tym razem podczas czytania opisu pewnego zabiegu, przypomniał mi się fragment opowieści o pewnym Misiu o Bardzo Małym Rozumku:

Puchatek spojrzał na swe obydwie łapki. Wiedział, że jedna z nich jest prawa, i wiedział jeszcze, że kiedy się już ustaliło, która z nich jest prawa, to druga była lewa, ale nigdy nie wiedział, jak zacząć.

– Więc… tego… – zaczął powoli…[1]

To by chyba z grubsza wyjaśniało, dlaczego Kubuś Puchatek nigdy nie został chirurgiem…

[1] A.A. Milne: „Chatka Puchatka”, tłum. Irena Tuwim.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@dja-legal.pl