fbpx

Bartłomiej Achler

adwokat

Partner w kancelarii Drab - Grotowska Juszczyńska Achler, gdzie kieruje działem procesowym oraz działem prawa medycznego. Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z prawami pacjenta i dochodzeniem roszczeń z tytułu błędów medycznych.
[Więcej >>>]

Potrzebujesz pomocy?

Subiektywny słowniczek procesowy. Część II.

Bartlomiej Achler14 stycznia 2019Komentarze (0)

adwokatDzisiejszy wpis sponsorują literki F, G, H, I, J, K, L.

Oto druga część subiektywnego słowniczka procesowego.

F jak „Fakty”

…a ściślej – fakty istotne dla sprawy. To na ich udowodnieniu powinieneś się skupić w procesie. Często zaś bywa, że strony mają problem z określeniem, które z okoliczności mają istotne znaczenie dla sprawy, a które nie.

Okoliczności faktyczne sąd odtwarza na podstawie dowodów. Z kolei z faktów, jakie strony zdołają udowodnić, rodzi się wyrok. Ważne jest więc, by koncentrować się na tym, co naprawdę istotne. Zwłaszcza, że wpływa to na szybkość postępowania.

G jak „Grzywna”

Bądź grzeczny. Wszelkie “wyskoki” mogą się dla Ciebie skończyć obowiązkiem zapłaty grzywny, nawet do trzech tysięcy złotych. Procedura przewiduje mnóstwo sytuacji, w których sąd może dyscyplinować uczestników procesu.

W praktyce najczęściej stosowana jest grzywna za nieusprawiedliwione niestawiennictwo świadka lub biegłego na rozprawę. Podobnie sprawa się ma z nieuzasadnioną odmową zeznań. Sąd może zastosować również grzywnę np. gdy biegły bezzasadnie odmówi sporządzenia opinii lub złoży ją z opóźnieniem.

Z mniej powszechnych sytuacji warto pamiętać o grzywnie za podanie nieprawdziwych informacji o swym stanie majątkowym przy wniosku o zwolnienie od kosztów sądowych. Nie podważaj też lekkomyślnie swoich podpisów na zgodach w dokumentacji medycznej, jeżeli wiesz, że je podpisywałeś.

H jak „Happy end”

Szczęśliwe zakończenie. Każdy definiuje je inaczej. Dla Ciebie może to być wyrok zasądzający kwotę minimum sześciocyfrową, nawet jeśli będzie to okupione wieloletnią batalią w sądzie. Dla kogoś innego z kolei happy endem może być zakończenie sprawy bez ani jednej rozprawy, np. w drodze ugody, nawet kosztem rezygnacji z części roszczeń.

Nie zaszkodzi więc odpowiedzieć na pytanie, czy do sądu idziesz po wyrok, czy po sprawiedliwość? A może po jedno i drugie?

I jak „Instancja”

Czyli etap, na którym toczy się postępowanie. W polskim procesie cywilnym są dwie – pierwsza i (a jakże) druga.

W pierwszej instancji sprawę rozpoznaje sąd rejonowy lub okręgowy (w zależności od wartości przedmiotu sporu). W przypadku wniesienia apelacji lub zażalenia, sprawa trafia do drugiej instancji. Tą zaś jest sąd okręgowy lub apelacyjny.

Warto wiedzieć, że Sąd Najwyższy nie jest trzecią instancją. Rozpoznaje tzw. nadzwyczajne środki zaskarżenia, które, jak sama nazwa wskazuje, mają charakter nadzwyczajny. Oznacza to, że nie zawsze będziesz mógł/mogła z nich skorzystać.

J jak „Judykatura”

W pismach procesowych profesjonalnych pełnomocników, czy uzasadnieniach orzeczeń sądowych, często możesz napotkać to pojęcie. Odwołania do dorobku judykatury są dość powszechne pomiędzy prawnikami.

O co chodzi? O orzecznictwo sądowe, czyli – mówiąc najprościej – wyroki i postanowienia wydane przez sądy w podobnych sprawach. Oczywiście w Polsce nie istnieje prawo precedensowe. Wyrok wydany w jednej sprawie nie oznacza, że w innej sąd musi orzec tak samo.

Sądy dbają jednak zazwyczaj o tzw. jednolitość orzecznictwa. W praktyce więc znajomość orzeczeń wydanych w “podobnych” sprawach może znacząco pomóc Ci w przygotowaniu do procesu. I oczywiście w wygranej.

K jak „Koszty”

Tanio nie jest. Złożenie pozwu wiąże się z koniecznością wniesienia opłaty od pozwu. Co do zasady jest to 5% od wartości przedmiotu sporu.

Do tego dochodzą koszty dodatkowe, jak wydatki na biegłego, koszty dojazdu świadków, opłaty kancelaryjne itp. Pewnym pocieszeniem może być, że, jeżeli wygrasz sprawę, sąd nałoży na przeciwnika obowiązek zwrotu poniesionych przez Ciebie kosztów. Działa to niestety także w drugą stronę.

Pamiętaj też, że istnieje możliwość (w sprawach medycznych dość często stosowana) uzyskania zwolnienia z kosztów sądowych.

L jak „Legitymacja procesowa”

Bardzo ważna rzecz. I nie, nie chodzi o dokument ze zdjęciem uprawniający Cię do wejścia do sądu. Legitymacja procesowa określa, kto w konkretnej sprawie może pozwać i kto może zostać pozwany. Ewentualnie, kto może dokonać innych czynności procesowych.

Jest to szczególnie istotne w sprawach dotyczących pacjentów małoletnich oraz spraw, gdzie w proces diagnostyki i leczenia zaangażowanych było kilka podmiotów leczniczych.

Ważne – jeżeli nie masz legitymacji procesowej, a decydujesz się złożyć pozew – przegrasz. Przegrasz też, jeżeli nie ma jej Twój przeciwnik, bo to oznacza, że pozwałeś nie tego, kogo powinieneś.

C.D.N.

Pierwszą część “słowniczka” możesz przeczytać tutaj.

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Drab-Grotowska, Juszczyńska, Achler Radcowie prawni i adwokaci spółka partnerska Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Drab-Grotowska, Juszczyńska, Achler Radcowie prawni i adwokaci spółka partnerska z siedzibą w Warszawie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem bartlomiej.achler@dja-legal.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: